Gołdap – mazursko-warmińskie uzdrowisko w Lesie Kumiecie

Gołdap – wycieczka na pogranicze Suwalszczyzny

Gołdap, ulica Lipowa

Gołdap, ulica Lipowa

Ze względu na coraz bardziej bolące kręgosłupy, utrudniające i aktywność fizyczną i czasami codzienne życie, postanowiliśmy nie czekać na dalszy rozwój wydarzeń tylko zrobić dobrze naszym kręgosłupom. Tym bardziej, że tyle planów przed nami i chcielibyśmy być sprawni jak najdłużej, a samo z nieba nie spadnie. Jak uradzili tak zrobili i zapadła decyzja – jedziemy pierwszy raz w życiu do sanatorium. Złożyliśmy dokumenty i przydzielono nam leczenie sanatoryjne w miejscowości Gołdap. Nigdy tam nie byliśmy, więc się ucieszyliśmy, że przy okazji poznamy kolejny kawałek Polski.

Gołdap – położenie i informacje praktyczne

Gołdap, zalew

Gołdap, zalew

Gołdap leży przy samej granicy z Rosją (obwodem kaliningradzkim), granica przebiega przez jezioro i las otaczający sanatorium. Ta lokalizacja jest istotna z kilku powodów.

Po pierwsze chodząc po lesie można napotkać patrol straży granicznej dlatego dobrym pomysłem jest noszenie ze sobą dokumentu ze zdjęciem.

Po drugie jest silny sygnał trzech sieci rosyjskich operatorów. Dzwoniąc trzeba zwracać uwagę jaka sieć pojawia się na wyświetlaczu a najlepiej wyłączyć roaming. Samodzielne działania w telefonie nie wystarczą trzeba zadzwonić do Biura Obsługi swojego operatora i poprosić o wyłączenie. Dzwonienie z wykorzystaniem sieci rosyjskiej skutkuje naliczaniem wysokich opłat dochodzących do kilku złotych za minutę rozmowy.

Po trzecie lokalizacja przy granicy zachęca do pojechania na wycieczkę do Kaliningradu (dawniej Królewiec), warto zatem mieć paszport. Do Rosji trzeba mieć wizę ale w Gołdapi (na Placu Zwycięstwa 1) jest Centrum Wizowe. Wyrabiane są wizy elektroniczne. Składa się wniosek z załączonym zdjęciem (jest robione na miejscu). Czas oczekiwania wynosi około 4 dni, koszt to 50 zł. Wiza jest ważna przez miesiąc i w tym czasie można wyjechać raz na maksymalnie 8 dni. Dodatkowo należy wykupić ubezpieczenie (4 zł na dzień) – można to zrobić w tym centrum wizowym ( nr tel. 570 55 66 44).

Gołdap – dzielnica sanatoryjna

Mini tężnie w pijalni zdrojowej

Mini tężnie w pijalni zdrojowej

Sanatorium Wital położone jest w lesie mieszanym z dużą ilością sosen. Z sanatorium można pójść na spacer do pijalni wód czynnej całorocznie, położonej nad jeziorem Gołdap. W pijalni zdrojowej mieści się również mini tężnia i grota solna. Bilet do mini tężni kosztuje 5 zł (czas pobytu do 1 godziny), a do groty solnej 10 zł (wchodzi się grupowo). Do picia są wody: lecznicza i mineralna. W leczniczej dominują sód i chlorki dlatego nie jest wskazana dla osób z nadciśnieniem. Natomiast pobudza czynność żołądka, wątroby i trzustki. Może poprawić apetyt co mnie nieco deprymowało.

Tężnie solankowe

Tężnie solankowe

Obok pijalni swoim imponującym wyglądem wzrok przyciągają tężnie solankowe. Są czynne od kwietnia do października. Konstrukcja jest wysoka na 8 metrów, długa na 220 metrów, na szczycie jest taras widokowy. Solanka płynie po ścianach zbudowanych z gałęzi tarniny, rozpyla się w powietrzu i daje mikroklimat z dużą zawartością minerałów (jod, brom, magnez, wapń, potas, sód, fluor). Warto posiedzieć i powdychać nawet jak się jest zdrowym bo pomaga na stresy, przemęczenie i zmniejsza ryzyko różnych chorób.

Cały teren wzdłuż promenady zdrojowej nad jeziorem jest pięknie zagospodarowany – są trzy siłownie plenerowe, place zabaw dla dzieci, minigolf, pomost, restauracje i punkty gastronomiczne, parkingi.

Gołdap – atrakcje turystyczne

Dostępność obiektów dla turystów cechuje sezonowość czyli są otwarte latem albo zimą.

Atrakcje działające w miesiącach letnich to ośrodek sportu i rekreacji nad jeziorem Gołdap. Mieści się tam plaża strzeżona, wypożyczalnia różnych jednostek pływających (kajaków, łodzi, rowerów wodnych, jachtów), boiska do piłki plażowej, punkty gastronomiczne, pole biwakowe, pomosty do łowienia ryb. Po jeziorze pływa solarny katamaran, dla dzieci prowadzona jest szkółka żeglarska.

Wieża ciśnień

Wieża ciśnień

Kolejnym obiektem czynnym od maja do września jest wieża ciśnień z tarasami widokowymi i kawiarnią. Wejście jest płatne, bilet dla osoby dorosłej kosztuje 12 zł.

W sezonie wakacyjnym są organizowane koncerty, różne imprezy i Kartaczewo dla miłośników kartaczy. Dla zainteresowanych kuchnią regionalną organizowane są pokazy pieczenia sękacza (takiego prawdziwego z góry jajek, masła, śmietany, cukru).

 

 

 

Piękna Góra

Piękna Góra

W sezonie zimowym działa ośrodek narciarski położony na Pięknej Górze. Jest to również punkt widokowy na Mazurach, na szczycie znajduje się kawiarnia obrotowa, ale dla turystów indywidualnych dostępna jest wybiórczo – III, IV, X i XI nieczynna, V, VI i IX czynna tylko w soboty i niedzielę. Od grudnia wraz z rozpoczęciem sezonu narciarskiego czynna codziennie. Na Pięknej Górze działają wyciągi orczykowe i jeden krzesełkowy. Jest szkoła narciarska, snowpark, wypożyczalnie sprzętu, oświetlone i naśnieżane stoki. U podnóża kompleksu działa zajazd z miejscami noclegowymi.

Całorocznie Gołdap otaczają lasy i Puszcza Romincka – można chodzić i jeździć na rowerze. Dla mocno przywiązanych do smartfona i komputera mogą pojawić się wyzwania bo nie wszędzie jest sygnał. Ale polecamy dla wszystkich lubiących się ruszać  na łonie natury.

 

Angielski. Nauka angielskiego z celem

Angielski

Pamiętam czasy, gdy paszport był „na milicji”. Dostać go można było do ręki tylko wtedy, gdy jechało się na wycieczkę za granicę. Łatwiej było wyjechać do „demoludów” a znacznie, znacznie, znacznie trudniej do KK (krajów kapitalistycznych). Obywatel był przypisany do kraju. Niczym niewolnik. Za niego zdecydowano, że miejsce urodzenia będzie określać gdzie i jak będzie żył. Dla mnie nauka języków obcych oznaczała najwyżej możliwość korzystania z literatury zagranicznej. Angielski był tylko jednym z przedmiotów w szkole.

Wiatr przemian

Symbol wolności

Symbol wolności

Powiał w roku 1989. Zmienił się ustrój.

Kolejny podmuch był w 2004 roku. Polska weszła do UE.

Okazało się, że wystarczy ruszyć w świat i wybrać sobie kraj, w którym chce się uczyć, pracować, żyć na emeryturze. Paszport z orzełkiem można trzymać w domu. Stał się on dla mnie symbolem wolności.

Angielski – kłopoty z językiem

Przeszkody formalne w dowolnym zmienianiu miejsca pobytu zniknęły. Okazało się, że moją kulą u nogi jest komunikacja. Zakres znajomości angielskiego pozwalał mi na to, aby coś przeczytać, zrobić podstawowe zakupy. Zawsze można poprosić „tubylca”, aby mówił nieco wolniej.

Okazało się jednak, że problem ze zrozumieniem niuansów lub osoby mówiącej szybko uniemożliwia np.: uczestnictwo w wycieczce oprowadzanej przez native speakera, degustacji whisky, znalezienie pracy.

Denerwować mnie zaczęło, że nie rozumiem słów piosenek w języku angielskim.

Jeśli coś nie odpowiada, to trzeba to zmienić. Inicjatywę przejęła Kasia…

Zapisaliśmy się na angielski

Wybraliśmy szkołę, która znajduje się kwadrans spacerem od naszego domu. Prowadzone są w niej zajęcia dla par. W grupie jest dwoje kursantów i lektor. Zaletą takiego rozwiązania jest: dostosowanie poziomu zajęć do braków uczniów, dużo okazji do korygowania przez lektora ich błędów.

Wada jest jedna. Po godzinie zajęć jesteśmy strasznie wymęczeni. Przestawienie umysłu na myślenie, rozumienie w języku angielskim kosztuje sporo wysiłku

Motywacja

W szkole i na studiach nauka angielskiego oznaczała konieczność zaliczenia przedmiotu. Teraz, gdy nieznajomość języka oznacza niemożność konkretnych działań, sytuacja jest zgoła inna. Staramy się otoczyć językiem z jak największej liczby stron.

Przełączyliśmy język w smartfonie na angielski… Nawigacja zaczęła do nas mówić w obcym języku. Po jednym dniu przestał być taki obcy :).

Angielski - nazwy na przedmiotach

Angielski – nazwy na przedmiotach

Na przedmiotach w domu przyczepiłiśmy karteczki z ich angielskimi nazwami…

Codziennie wygospodarowujemy mniej więcej godzinę na to, aby odrobić lekcje, powtórzyć materiał z którym mieliśmy problem, posłuchać piosenki w języku angielskim (świetna jest ABBA , ponieważ śpiewają wolno i wyraźnie).

Gdy jest potrzeba to sposób się znajdzie. A najważniejsze, że angielski postrzegany jako umiętność praktyczna wchodzi na naszych głów i w nich zostaje.

Anglia w weekend

Gdy uczyłem się w szkole podstawowej angielskiego, miałem nauczycielkę, która opowiadała jak wygląda Anglia, czym ona różni się od Polski. Opowieści te na tyle zapadły głęboko we mnie, że miałem marzenie – zobaczyć jak Anglia wygląda, poczuć ją, doświadczyć, otoczyć się nią. Czytaj dalej, jeśli chesz się dowiedzieć co najbardziej zapadło mi w pamięć.

Angielskie śniadanie

Anglia to angielskie śniadania

Anglia to angielskie śniadania

English breakfast – z tym kojarzyła mi się Anglia. Jedni przestrzegali mnie, że to jest paskudztwo a inni byli zachwyceni. Spróbować specjału zdarzyło mi się w pensjonacie a nie hotelu. Gospodarze dbali o zadowolenie gości, więc i angielskie śniadanie było dopracowane. Dzięki temu nie było jajecznicy z proszku.

English breakfast składał się z: jajka sadzonego, podsmażonego bekonu i kiełbaski, grzanek, smażonych pieczarek (innych grzybów Anglicy najczęściej nie jadają, bo rosną w lesie a las jest królowej. Nie wypada królowej okradać i zbierać grzybów), fasolki w sosie pomidorowym (chyba pochodziła z puszki – do dostania w Polsce), kilku plasterków pomidora lub ogórka.

Przyrządzenie tylu rzeczy na ciepło jest pracochłonne. Znajomy Anglik zdradził sekret. Angielskie śniadania jada się rzadko, a na co dzień English breakfast to grzanki z dżemem. W Polsce tradycyjnym daniem jest schabowy z kapustą i ziemniakami. Tylko kto go jada codziennie?

W pensjonacie byli też Anglicy. Nic też dziwnego, że codziennie zamawiali English breakfast.

Moje wrażenia? Zestaw jest kaloryczny i dający uczucie sytości na kilka godzin. Przyrządzony po domowemu – smaczny, aczkolwiek konsystencja kiełbasek różni się od znanych w Polsce. Raczej przypominały parówki.

Ruch lewostronny

Anglia to ruch lewostronny

Anglia to ruch lewostronny

Ruch lewostronny to dla mnie coś wielce egzotycznego. Gdy jechaliśmy z lotniska (jako pasażerowie – na szczęście) na rondach odruchowo patrzyłem… oczywiście w lewo. Tymczasem pojazd, który trzeba było przepuścić zbliżał się z prawej.

Taka sama niespodzianka jest przy przechodzeniu przez ulicę. W Londynie, gdzie przybyszy z kontynentu jest więcej niż gdzie indziej, na przejściach dla pieszych napisane jest, w którą stronę nalezy spoglądać, aby bezpiecznie przejść. Jest to wielce pomocne, bo podchodząć do ulicy odruchowo patrzyłem najpierw w lewą stronę.

Angielskie taksówki

Anglia to angielskie taksówki

Anglia to angielskie taksówki

Brzydactwo, ale praktyczne. Auto jest wysokie, aby wsiadając nie trzeba było zdejmować kapelusza. Obok kierowcy znajduje się miejsce na bagaż. To pamiątka po czasach, gdy ludzie podróżowali z przepastnymi kuframi.

Oczywiscie kierownica po prawej stronie auta. No i sam ten wygląd aut, które są symbolem Anglii. Wspaniały!

Angielskie krany

Anglia to oddzielne krany do ciepłej i zimnej wody

Anglia to oddzielne krany do ciepłej i zimnej wody

Anglia jest jedynym krajem, w którym widziałem, że kran z zimną wodą i kran z gorącą wodą są oddzielne. Wodę można zmieszać tylko po nalaniu do naczynia lub zakorkowanej umywalki.

Podobno jest to dlatego, aby… oszczędzać wodę i nie lać jej bez umiaru. Trzeba nabrać, wykorzystać i już. Oddzielne krany są dla mnie również symbolem Anglii, ale nie tak pięknym jak np. taksówki.

Angielskie włączniki prądu

Anglia to kontakty z włącznikiem

Anglia to kontakty z włącznikiem

Zaskakujące było dla mnie to, że przy każdym gniazdku znajdował się włącznik i był w pozycji wyłączonej. Nie wystarczyło włożyć wtyczkę do kontaktu. Trzeba jeszcze włączyć napięcie w gniazdku.

Gdy kontaktowi lepiej się przyjrzeć, okazuje się, że jest on przystosowany do bolców prostokątnych. Trzeba mieć przejściówkę, aby do gniazdka angielskiego podłącyć polską wtyczkę. Na szczęście napięcie jest identyczne jak w Polsce.

Anglia to włącznik prądu na suficie i uruchamiany sznureczkiem

Anglia to włącznik prądu na suficie i uruchamiany sznureczkiem

Wyłączniki prądu znajdują się również w łazienkach np. przy przepływowym podgrzewaczu wody. On jest również zasilany z gniazdka z włącznikiem. W celu bezpieczeństwa jest on umieszczony na suficie i aby nie dotykac go dłonią, przyczepiony jest do niego sznureczek.

Podobno istnienie włączników podyktowane jest względami bezpieczeństwa. Fakt, włożenie gwoździa czy drutu do kontaktu przez dziecko jeszcze nie musi skończyć się porażeniem prądem.

A wam z czym kojarzy się Anglia?