Nas osobiście cieszą praktyczne informacje na temat noclegów, transportu, cen. Postanowiliśmy zatem spisać nasze doświadczenia z 4-dniowego wyjazdu do Londynu. Mamy nadzieję, że Wam również przydadzą się w zaplanowaniu pobytu w Londynie.
Polecieliśmy linią easyJet. Za bilety w obie strony (Lotnisko Chopina Warszawa – Londyn Gatwick) dla 2 osób zapłaciliśmy 411 zł. Wylądowaliśmy na North Terminal. Niedaleko hali przylotów był dobrze oznakowany przystanek easyBus. Bilety kupiliśmy wcześniej przez Internet po 6 funtów sztuka. Chętnych było więcej niż miejsc i ciśnienie nam się nieco podniosło gdy kierowca stwierdził brak godziny odjazdu na naszym bilecie. Na szczęście mieliśmy ze sobą jeszcze jakąś kartkę informacyjną, która uratowała sytuację.
Pojechaliśmy. Piątkowe popołudnie, korki po horyzont. Po półtorej godziny dotarliśmy do West Brompton. Od hotelu dzieliło nas podobno 30 minut metrem :). Uzbrojeni w mapki londyńskiego metra (dostępne bezpłatnie obok automatu do biletów) zagłębiliśmy się w podziemia. Londyn, w temacie komunikacji, podzielony jest na kilka stref oraz na godziny szczytu i poza szczytem. Skutkuje to różnymi cenami biletów nawet na tych samych trasach. Wygodniej jest kupić kartę oyster (jedna na metro i autobusy). Za 50 funtów kupiliśmy dwie karty, każda zasilona w 20 funtów do wykorzystania + 5 funtów kaucji. Ostatniego dnia w automacie odebraliśmy niewykorzystane funty i kaucję.
Londyńskie metro dla niewtajemniczonych (jak my pierwszego dnia) jest wyzwaniem. Sytuację utrudniają tłumy pędzących ludzi. Moje pomysły, żeby stanąć i spokojnie przeczytać drogowskazy, nie wzbudzały zrozumienia w tłumie. Do różnych rzeczy można się jednak przyzwyczaić i 3-ciego dnia pobytu śmigaliśmy po tym metrze prawie jak mieszkańcy Londynu.
Noclegi mieliśmy w hotelu Ibis, niedaleko stacji London Bridge i rynku Borough (o nim w kolejnym wpisie). Rezerwację zrobiliśmy bezpośrednio przez stronę Accor Hotels, bo mamy kartę członkowską i zniżkę, więc wyszło taniej niż przez Booking.com.
Śniadania i kolacje jedliśmy w hotelu, obiady na mieście. Za solidną porcję Fish and chips (z halibutem) zapłaciliśmy około 10 funtów. Duży rozrzut cenowy miały kawy i herbaty w zależności od miejsca. Wieczorny wypad do pubu na craftowe piwo to ok. 4,60-4,70 funta za ½ litra. Do największych atrakcji Londynu najczęściej były ogromne kolejki, warto więc sprawdzać możliwość kupienia biletu wcześniej przez Internet.
Drogę powrotną z London Bridge Station (kilka minut spacerem od naszego hotelu) odbyliśmy pociągiem linii Thameslink. Bilety do Gatwick w cenie ok. 10 funtów każdy. Podróż z Londynu do lotniska ok. ½ godziny. Wydawało nam się, że Gatwick jest niewielkie i godzina czasu w zupełności wystarczy. I o mało co byśmy nie zdążyli. Bo pociąg dojechał na South Terminal, potem marsz do bezpłatnej kolejki kursującej między terminalami, potem znowu maaaaarsz, pod koniec to nawet lekki trucht i wpadliśmy do bramki 3 minuty przed zamknięciem. To jednak duże lotnisko.
Ps. Istną kopalnią wiedzy o podróżowaniu po Londynie jest serwis podrozepoeuropie.pl. Polecamy!


















