Ojciec chrzestny

Ojciec chrzestny

Książka Mario Puzo “Ojciec chrzestny” – bo o nią chodzi, a nie moje relacje rodzinne – zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Najpierw oglądałem film nakręcony na jej podstawie. Moim zdaniem to nie obraz o gangsterach a o ludziach, którzy robią nie to na co mają ochotę, ale to co muszą zrobić, aby uzyskać oczekiwany rezultat. Jest to również film o determinacji człowieka. Przy dokonywaniu wyborów bohaterowie powtarzają, że to co robią ma być dobre dla rodziny, nie plamić honoru.

Jakiś czas potem wpadła mi w ręce książka. Byłem tak nią zafascynowany, że przeczytałem jeszcze kilka pozycji Mario Puzo: “Sycylijczyk”, “Ostatni don”, “Omerta”. Moim zdaniem “Ojciec chrzestny” jest najlepsza. W kolejnych autor nawiązuje do wątku z “Ojca chrzestnego” .Według mnie brakuje lekkości pióra a może pióro jest przygniecione ciężarem odpowiedzialności, którą niesie ze sobą sława. Nie mnie to osądzać, ale największą śmiałością myśli wyróżnia się “Ojciec chrzestny”.

Film a książka

FIlm jest dynamiczny, pokazuje co się wydarzyło. Książka pozwala wejść do głowy każdego z bohaterów i dowiedzieć się co nim kierowało, jakie miał rozterki, dlaczego wybrał rozwiązanie właśnie takie.

Mario Puzo stworzył każdą postać inną. Są wyraziste i spójne. Nawet jeśli są członkami rodziny, to każda osoba jest inna. Tak jak jest w życiu. To mnie fascynuje w książce. Autor był w stanie stworzyć w swoim umyśle kilkadziesiąt różnych postaci i konsekwentnie opisywać je w chwilach radości i smutku.  Wszak podstawowe osobowości są cztery a pisarz stworzył taki ich mix, że z zachwytu nie można oderwać od książki oczu.

“Ojciec chrzestny” – nauki

Ojciec chrzestny

Ojciec chrzestny

Myślę, że Mario Puzo chciał nie tylko napisać książkę sensacyjną, ale przekazać nauki o tym, że:

  • nieważne w jakich tarapatach jesteś – rodzina, którą ty szanowałeś przyjdzie ci z pomocą,
  • uczciwą pracą, a nie drogą na skróty można zmienić swoje życie,
  • gdy ktoś złamie zasady uznawane przez rodzinę, a na miejscu pierwszym stawia ona honor jest stopniowo odsuwany od niej, schodzi na margines.

“Ojciec chrzestny” to książka – przewodnik życiowy. Wskazuje na wartości ponadczasowe opisane w Biblii, według, których rządzi się także świat zwierząt. Lektura dla zagubionych, a nade wszystko powieść, która wciąga tak samo przy pierwszym jak i n-tym czytaniu.

Pierogarnia

Pierogarnia

Pierogarnia - Aniołowo

Pierogarnia – Aniołowo

W wieku kilku lat zasmakowałem w pierogach i od tamtego czasu jeśli jestem w lokalu a w menu są pierogi – najczęściej zamawiam. Od wielu lat często jestem w okolicach Pl. Szembeka i jakaż była moja radość, gdy nad jednym z punktów ujrzałem napis “Pierogarnia u Aniołów.” Pewnego dnia zdarzyło się, że pora obiadowa zastała mnie na mieście, więc  zajrzałem do pierogarni.

Pierwsze wrażenie

Pierogarnia - styl wnętrza

Pierogarnia – styl wnętrza

Wszedłem po schodkach i otworzyłem drzwi. Zobaczyłem czyste, schludne wnętrze, które ktoś urządził z pasją, włożył serce w przyozdobienie. Zadbał o to, aby było niepowtarzalnie, odręcznie i  domowo.

Lokal jest malutki. Tuż obok sali jadalnej znajduje się kuchnia. Docierają z niej delikatne zapachy, które stanowią zapowiedź tego co za chwilę może pojawić na talerzu.

Na parapetach leżały książki beletrystyczne. Czekając na zamówienie mogłem na chwilę oderwać się od rzeczywistości, zatopić w lekturze, wciągającej lekturze, bo dobór tytułów świadczył, że ktoś miał dobry gust. Dużo naczytać się nie dało. Nawet gdy wszystkie stoliki były zajęte nie czekałem na swoje danie dłużej niż dziesięć minut.

Drugie wrażenie

Pierogarnia - pierogi

Pierogarnia – pierogi

Dla smakosza najgorsze by było to, że przychodzi do lokalu z myślą o konkretnej potrawie i okazuje się, że wprowadzono zmianę w menu. Tego “Pierogarnia u Aniołów” nie zrobiła mi nigdy.

Mało tego, dania są powtarzalne. Jeśli zamawiam pierogi (a jest ich rodzajów kilka), to wiem, że dostanę smakujące, pachnące i podane tak samo jak kilka lat temu. Z potrawy bucha para, gdyż dopiero co opuściła wrzątek. Pierogi podawane są na ciężkim białym talerzu ze skromnymi ozdobami. Na środku stoi mały kieliszek z zeszkloną cebulą lub skwarkami. Na zasadzie “Gość wie najlepiej” może sobie sam okrasić według swojego smaku i gustu.

Pierogarnia kiedyś serwowała tylko pierogi, zaś obecnie w ofercie są zupy i dania mięsne. Aniołowo dba o komunikację z klientami, a o nowościach, godzinach otwarcia można przeczytać na Facebooku.

Podsumowanie

No i stało się. Wspomnienia odżyły i już nie mogę się doczekać kiedy znów zawitam do pierogarni. Wspaniale, że ktoś miał pomysł na stworzenie i utrzymanie miejsca o niepowtarzalnym, przytulnym charakterze. Lokal aby przyciągał ludzi musi być przebogaty albo atrakcjami, albo sercem załogi. U Aniołów postawiono na to drugie. Czy wam się też spodoba? Najlepiej sprawdźcie sami…

25 miniemerytur – Jakub B. Bączek

25 miniemerytur

"<yoastmark

“25 miniemerytur” to tytuł książki, którą napisał Jakub B. Bączek. Dla mnie hasło było nieco mylące bowiem spodziewałem się znaleźć w niej 25 sposobów na uzyskanie dochodu pełniącego rolę emerytury. Na szczęście autor potraktował temat szerzej i chwała Mu za to.

Tytułowe mini emerytury to wyjazdy na urlopy do różnych krajów. W roku autor odbywa ich właśnie 25.

Zalety 25 miniemerytur

"<yoastmark

Autor lansuje pogląd, że okresy intensywnej pracy trzeba rozdzielać kilkudniowymi wypoczynkami z oderwaniem od otoczenia, w którym się pracuje. Dzięki temu możliwe jest odzyskanie dystansu do zagadnień z którymi styka się w pracy a po urlopach wraca  z chęcią do działania.

Człowiek wypoczęty potrafi znaleźć i zastosować dźwignie zwiększające efektywność. Osoba zmęczona działa jak żuk. Toczy przed sobą kulkę a gdy ta jest już tak duża, że owad nie ma siły – staje i porzuca ją. Z zażenowaniem muszę przyznać, że nie raz tak mi się zdarzyło. Zatem pomyślałem – książka jest dla mnie i czytałem dalej chłonąc każde słowo.

3 w 1

25 miniemerytur to książka podróżnicza. Na jej kartach autor zabiera nas ze sobą w najróżniejsze zakątki świata i dzieli się wrażeniami.

25 miniemerytur jest poradnikiem. Jakub B. Bączek pokazuje czego jego uczą podróże. Zwiedzanie np. Singapuru jest okazją do refleksji, że wszystko zanim zostało zbudowane przez człowieka powstało w umyśle. Ktoś wyobraził sobie ogromny odrzutowiec, którym autor doleciał do Azji. Ktoś inny wyobraził sobie wspaniałe budowle. Dopiero potem przyszła pora na projekt i jego realizację. Zatem nauka – nie lękajcie się marzyć, wyobrażać sobie rzeczy, których jeszcze nikt inny nie stworzył.

Z każdego rozdziału płynie nauka. Nie jest to w żadnym razie wykład, ale gawęda autora. Błyskotliwe skojarzenia i spostrzeżenia umysłu wypoczętego na mini emeryturach. Czyta się doskonale!

Jeśli ktoś lubi ćwiczenia i oczekuje, że autor powie mu co ma robić – też będzie zadowolony, Na końcu rozdziałów znajdują się Wyzwania Jakuba i warto poświęcić czas na popracowanie nad nimi. Samo przeczytanie jakiegoś tekstu, choćby nas nie wiadomo jak zachwycił, nie spowoduje zmiany nawyków ani w myśleniu ani w mówieniu.