Veturilo czyli rower za 1 zł

Veturilo

Veturilo wpisuje się w naszą filozofię minimalizowania liczby rzeczy, które posiadamy. Dodatkowo pozwala on na podróżowanie po mieście na krótkich odcinkach taniej niż komunikacją miejską.

Sklep Play

Sklep Play

Przygodę z Veturilo warto zacząć od zainstalowania w smartfonie aplikacji np. przez dotknięcie ikony Sklep Play.

 

 

 

 

Veturilo aplikacja

Veturilo aplikacja

Po znalezieniu aplikacji Veturilo trzeba kliknąć przycisk Zainstaluj a następnie wyrazić zgodę na dostęp do lokalizacji (dzięki temu aplikacja pokaże gdzie znajdują się najbliższe stacje) i płatności kartą (co pozwoli na uzupełnienie konta, gdyż wypożyczenie jest płatne).

 

 

 

 

 

 

Veturilo aktywacja

Aktywacja

Aby konto było aktywne nie wystarczy podanie danych w rodzaju imienia, nazwiska, adresu e-mail. Trzeba jeszcze wpłacić na swoje konto w systemie Veturilo minimum 10 zł.

 

 

 

 

 

 

Veturilo doładowanie

Veturilo doładowanie

Aby dokonać płatności nie trzeba biec na pocztę a można to zrobić przez aplikację. Do wyboru jest kilka opcji.

 

 

Veturilo – wypożyczenie

Veturilo rodzaje rowerów

Rodzaje rowerów

Po uruchomieniu aplikacji należy zaznaczyć jaki rower chcemy wypożyczyć. W dolnej części okna wyświetlona zostanie lista lokalizacji.

 

 

 

 

 

 

Veturilo lokalizacja stacji

Lokalizacja stacji

Po wybraniu jednej z nich pojawia się mapa pokazująca położenie stacji wypożyczeń wraz liczbą rowerów.

 

 

 

 

 

 

 

Veturilo wybór roweru

Wybór roweru

Na stacji można wybrać rower i wskazać jego numer w aplikacji Veturilo. Po kliknięciu Wypożycz rower zwalniana jest blokada i rower można wyjąć ze stojaka.

Veturilo – wrażenia

Venturilo

Na rowerze można jechać

Rower jest solidny.

Przy lewej rękojeści ma dzwonek, który można obsługiwać kciukiem.

Po prawej stronie kierownicy znajdują się: hamulec działający na przednie koło i dwustopniowa przerzutka.

Oświetlenie jest włączone na stałe.

Hamulec działający na tylne koło można uruchomić przekręcając pedałami do tyłu. Trzeba uważać z siłą hamowania, gdyż hamulec jest bardzo skuteczny.

Hamulce sa bębnowe a więc będą działać także podczas deszczu.

Na kierownicy znajduje się solidny koszyk na bagaż podręczny.

Obawiałem się, że stan techniczny rowerów, które stoją na dworze i są wypożyczane przez różne osoby może być daleki od ideału. Okazało się, że utrzymywane są w sprawności a jazda nimi nie budzi obaw.

Koszty

Veturilo cennik

Cennik dostępny na stacji

Jak widać z cennika preferowane są przejazdy do 20 minut. Im dłuższy czas wypożyczenia, tym drożej kosztuje każda kolejna godzina.

Czy 1 zł za godzinę to drogo? Bilet komunikacji miejskiej w Warszawie kosztuje 3,40 zł za 20 minut.

Za przejazd komunikacją miejską trwający do 75 minut trzeba zapłacić 4,40 zł. Za korzystanie z Veturilo  przez 2 godziny przyjdzie zapłacić 4 zł.

Podsumowanie

Veturilo cena

Cena wypożyczenia

Podróżowaliśmy nieco ponad 20 minut. Na jedną aplikację można wypożyczyć do 4 rowerów. Za każdy rower zapłaciliśmy 1 zł.

Naszym zdaniem Veturilo to opcja wygodniejsza niż posiadanie własnego roweru ponieważ:

  • wypożyczam i korzystam,
  • nie muszę go wnosić do bloku, zajmować miejsca w mieszkaniu,
  • nie płacę za nabycie roweru, coroczne przeglądy, naprawy bieżące.

Nasza historia

Nasza historia

Piszemy bloga już kilka miesięcy. Na początku była niepewność, czy będzie nam się chciało, czy będziemy mieli o czym pisać, czy po kilku wpisach nie przyjdzie nam do głowy, że fajniejsze jest garncarstwo itp. itd. Ale zdania nie zmieniliśmy, nadal cieszymy się z pomysłu, iż życie zaczyna się po pięćdziesiątce. Bo dzieci odchowane, nogi i ręce się ruszają, rozterek życiowych jakby mniej. Skoro tyle wytrwaliśmy i nie zamierzamy przestać cieszyć się życiem, postanowiliśmy się bardziej przedstawić. Chętnie będziemy poznawać również czytelników naszego bloga. A może kiedyś jakaś wspólna wycieczka?

Nasza historia – Kasia

Na imię mam Kasia i pierwsze 20 lat swojego życia spędziłam w Radomiu. Wychowałam się w czasach kiedy każdą wolną chwilę spędzało się na podwórku. Było super. Dzieliliśmy się wszystkim (jedzeniem, gumą Donald, wrotkami….), gadaliśmy godzinami, graliśmy w karty i w gumę. Potem drogi się rozeszły a moja poprowadziła do Lublina na Akademię Medyczną. Zbyt przykładną studentką nie byłam, zdecydowanie bardziej pasjonowała mnie włóczęga z plecakiem po Roztoczu i w górach.

Kasia

Kasia

Ale małymi krokami do przodu. Po 3 roku zdecydowaliśmy z Witkiem się pobrać (znaliśmy się już 4 lata) i wspólnie zamieszkaliśmy w Warszawie. Po ślubie zmieniła się perspektywa patrzenia, studia były już raczej obowiązkiem, który trzeba skończyć, żeby iść do pracy i zacząć zarabiać pieniądze. I tak oto zostałam lekarzem. Szczęście miałam ogromne bo w pierwszych latach pracy zawodowej napotkałam na swojej drodze wspaniałych, mądrych lekarzy, od których mogłam się uczyć. Szczególnie ciepło i do końca życia zachowam wspomnienia związane z Panią Profesor Frank-Piskorską, której już niestety nie ma z nami.

 

Codzienność  to głównie praca w warszawskim szpitalu, nauka, zrobienie 3 stopni specjalizacji, napisanie doktoratu, pisanie książek medycznych, uczenie studentów. Hmm, jak się w którymś momencie zastanowiłam to strasznie dużo było tej pracy. I pomyślałam, że skoro pamiętam o czym marzyłam mając 10 lat, to może warto ustalić inaczej priorytety i przegrupować siły.

Atar

Atar

I w naszej rodzinie (wówczas 3 osobowej) pojawiły się jeszcze 2 zabiedzone dwuletnie konie i 1 pies rasy Rodesian Ridgeback. Zrobiło się wesoło i bardzo odpowiedzialnie. Chcieliśmy mieć czas dla nowych członków rodziny. A one wniosły coś bardzo cennego – poczucie, że stanowimy zespół i współdziałamy ze sobą.

Lata mijały, syn dorósł, najpierw wyjechał na studia do Łodzi a potem do Anglii, żeby jeździć konno od rana do nocy. Po dwunastu wspaniałych latach odszedł nasz przyjaciel Atar.

Kalipso i Milton

Kalipso i Milton

Są nadal dwa duże futrzaki opisane w paszportach jako koń rasy małopolskiej. Życie toczy się nadal. Pomału zmniejszam czas  swojej aktywności lekarskiej. Chcę mieć czas na rozmowy z mężem i synem, na spotkania z ciekawymi ludźmi, na swoje pasje, na realizowanie marzeń, czytanie książek. Pilnuję swojego nastawienia, uciekam od ponurych i narzekających ludzi. I bardzo podoba mi się stare chińskie powiedzenie „Jeżeli chcesz być szczęśliwy to bądź”.

Nasza historia – Witek

Pierwszym wpisem w blogu „Życie zaczyna się po pięćdziesiątce” był  przedstawiający nas.  Od owego czasu minęło niemal siedem miesięcy. Pisanie zmusza do zastanawiania się. Krytycznego spoglądania na siebie i swoje prace. Pora na poszerzenie opisu.

Witek i Milton

Witek i Milton

Nie jestem osobą o jednoznacznie określonych zainteresowaniach. Mój start zawodowy przypadał na okres, gdy w Polsce pojawiały się komputery osobiste. Uległem temu trendowi i dowiedziałem się o nich sporo.

Gdy byłem w szkole podstawowej myślałem o tym, aby zostać nauczycielem fizyki lub chemii. Umiałem uczyć się tych przedmiotów, a moi rówieśnicy nie zawsze. Chciałem pokazywać ludziom jak są one proste a ich znajomość przydatna. Belfrem nie zostałem. Skończyłem politechnikę.

Z połączenia zainteresowania komputerami i popularyzowania wiedzy powstało pisanie o programach komputerowych. Chyba to moje ulubione zajęcie, bo zajmuję się nim od 1993 roku do dziś.

Równolegle w 2007 roku zacząłem zajmować się masażami. Mnie, parającego się naukami ścisłymi zaskoczyło jak bardzo chętnie uczę się ich tajników. Odkryłem, że usuwanie z lic ludzi cierpienia i powodowanie, że na ich twarzach i w oczach pojawia się uśmiech daje mi niesamowitą frajdę.

Informatyk, inżynier kojarzy się raczej z introwertykiem. Po pięćdziesiątej wiośnie życia zauważyłem jak dużą radość czerpię  z kontaktów z ludźmi. Okazało się, że introwertyzm był w moim przypadku narzucony przez środowisko. Na szczęście prawdziwa natura zatriumfowała. Na szczęście, bo wbrew niej da się żyć, ale jest trudniej. A tak mogę wykorzystywać cechy charakteru i umiejętności wyuczone.

Gdy poznawałem fizykę i chemię zastanawiałem się „Jak to mogę wykorzystać?”. Takie samo pytanie postawiłem sobie, gdy uświadomiłem sobie, że mam dwie natury. Okazało się, że mogę… stworzyć sobie alternatywę dla niepewnej emerytury. Dopatrywanie się w ludziach dobrego ułatwia mi kontakty a nimi. Systematyczność i podstawy wiedzy o komputerach pomagają w budowaniu społeczności w Internecie. Grupy rosną, a wraz z nimi sprzedaż. Będzie to źródło utrzymania, gdy nie będę już mógł masować i pisać.

Nie chodziłem jeszcze do szkoły a już z ojcem wyprawiałem się na ryby. Fascynował mnie podwodny świat, zwyczaje ryb, a na wyobraźnię działały giganty żyjące w odmętach. W 2003 roku w naszym życiu pojawiły się konie. Możliwość obserwowania ich, uczenia się komunikacji z nimi spowodowała, że na zwierzęta zacząłem patrzeć inaczej. Ryby przestałem łowić.

Nas już znacie. Chętnie poznamy czytelników naszego bloga.

Skansen w Radomiu

Muzeum Wsi Radomskiej – malowniczy skansen

Skansen Muzeum Wsi Radomskiej

Skansen Muzeum Wsi Radomskiej

Przy okazji odwiedzin rodziny w Radomiu padło hasło „chodźcie na wycieczkę do skansenu”. Pomysł okazał się świetny, miejsce ciekawe dla dużych i małych, położone w pięknym lesie. Do tego staw i rzeczka. Trasa spacerowa prowadzi poprzez kolejno zgrupowane tematycznie budynki zwane zespołem wiejskim, dworskim, sakralnym. Jest możliwość odpoczęcia na ławkach. Nam wycieczka zajęła około 3 godzin.

Skansen – zespół sakralny

Skansen Zespół sakralny

Zespół sakralny

Na ten zespół składają się drewniany kościół z Wolanowa, dzwonnica z XIX wieku, krzyż przydrożny i przyzagrodowe kapliczki.

Kościół pochodzi z XVIII wieku i jest jednym z nielicznych katolickich, drewnianych, zabytkowych kościołów na Mazowszu. Jego fundatorką była Anna Kwaśniewska, właścicielka pobliskich wsi. Przez lata wielokrotnie remontowany i malowany, stopniowo zmieniał wystrój wewnątrz. Skansen wzbogacił się o ten zabytek w latach 1994-1996.

 

 

 

Skansen wnętrze kościoła

Skansen wnętrze kościoła

Dzwony przypominały ludziom o czasie modlitwy, wzywały na nabożeństwa, informowały o czyjejś śmierci lub ważnych wydarzeniach (trochę takie social media). Wierzono, że bicie dzwonów połączone z modlitwą może przegonić burze i wichury. Zarówno krzyże jak i przydrożne kapliczki to elementy nierozerwalnie związane z polskim krajobrazem.

Skansen – zespół wiejski

Skansen chałupa wiejska

Skansen chałupa wiejska

Na ten zespół składa się dużo obiektów, między innymi: XIX i XX-wieczne chałupy z okolic Radomia, remiza, Dom Ludowy, kuźnia, wiatraki, stodoły, obory, kurniki, suszarnia tytoniu, sieczkarnia i olejarnia. We wnętrzach znajdują się ekspozycje obrazujące codzienne życie i pokazujące zróżnicowany stan majątkowy mieszkańców wsi. Można podziwiać dobrze wyposażone chałupy z wygodnymi łożami, obrusami na stołach i zasłonkami w oknach. W niektórych są nawet drewniane zabawki dla dzieci. Budynki są drewniane na podmurówce z kamieni polnych, pokryte strzechą ułożoną schodkowo. Wyglądają bardzo malowniczo.

 

 

Skansen chałupa biedniacza

Skansen chałupa biedniacza

Ale jest również tzw. chałupa biedniacza, będąca mieszkaniem ubogiej ludności, pracującej u gospodarzy posiadających ziemię. Osoby utrzymujące się z pracy najemnej jako wynagrodzenie otrzymywały najczęściej produkty rolne. Same nie posiadały żadnego majątku.

Na jednym z ogrodzonych podwórek mieszkają zwierzęta (kozy, króliki) i drób, co stanowi dużą atrakcję dla dzieci. Ekspozycje we wnętrzach dostosowywane są do zmieniających się  pór roku i świąt liturgicznych.

Skansen – zespół dworski

Skansen dworek

Skansen dworek

Główną ozdobą tego zespołu jest dworek z Pieczysk z 1780 r. Drewniany, podpiwniczony, na podmurówce z polnych kamieni, z dachem pokrytym gontem. We wnętrzu możemy podziwiać jadalnię z pokojem kredensowym, sypialnię, salon, gabinet. Wyposażenie różni się od chałup wiejskich, jest fortepian i piec kaflowy. Do ogrzewania wolę współczesne patenty ale piec kaflowy był piękny.

Skansen – ekspozycje i atrakcje

W pawilonie ekspozycyjnym można obejrzeć maszyny i narzędzia rolnicze oraz tzw. SAM-y czyli ciągniki produkowane samodzielnie przez rolników. Wystawa „Na wiejskiej drodze” prezentuje różnorodne środki transportu (wozy, sanie, bryczki i karetę).

Skansen

Skansen

W skansenie organizowane są również kiermasze i imprezy okolicznościowe przedstawiające zwyczaje związane z różnymi świętami oraz zmieniającymi się porami roku. U koleżanki widzieliśmy przepiękne bańki ozdobione techniką decoupage kupione w skansenie przed Wielkanocą.

W dzień naszej wycieczki imprez żadnych nie było, ale skansen nas zauroczył. Piękny starodrzew, zadbane otoczenie i eksponaty, ciekawa lekcja historii. Polecamy wszystkim szukającym interesujących miejsc na spacer.