Niedziela

Niedziela

Dlaczego niedziela jest dla nas ważna? Pracujemy głównie z domu. Zadania wykonujemy samodzielnie. Rzeczywistość jest taka, że zawsze jest coś do zrobienia, poprawienia. Nie wynika to z naszej pazerności na pieniądze. Motorem raczej jest chęć jak najlepszego zrobienia tego, co jest naszą pasją.

Powstaje błędne koło. Praca w domu. Dom w pracy. Po pewnym czasie praca cieszy coraz mniej.

Niedziela jako antidotum na znużenie

W tygodniu tęsknimy do odmiany. Rutyna powoduje, że działamy efektywnie. Potrzebny jest nam jeden dzień jak najbardziej odmienny od pozostałych.

Zaczyna się od tego, że w sobotę nie nastawiamy budzików. Otwieramy oczy wówczas gdy się wyśpimy.

Ponieważ w niedzielę nie ma pośpiechu, po przebudzeniu sięgamy po książki, które leżą obok łóżka.

Potem jest wspólne śniadanie.

Kolejnym punktem dnia jest dzwonienie do mam.

Niedziela to również wspólne robienie obiadu.

Po nim ruszamy w świat. Cały czas staramy się robić to, czego nie robimy w dni robocze. Z drugiej strony jest całkowity “szlaban” na pracę. I w tym momencie zaczyna działać przekorna natura ludzka a może trochę siła przyzwyczajenia. Zaczynają nam się pojawiać w głowach pomysły, co chcemy zrobić w naszej pracy. Umowa to umowa – w niedzielę nie wolno. W rezultacie zaczynamy wyczekiwać poniedziałku.

Niedziela – odmienna od wszystkich innych

Niedziela - wielbłąd

Niedziela – wielbłąd

Po obiedzie wyruszamy z domu. Staramy się spędzać czas w plenerze. Czasami wędrówka zaowocuje ujrzeniem egzotycznego zwierzęcia.

 

 

 

 

Niedziela - lemoniada

Niedziela – lemoniada

Inną atrakcją jest wyprawa na lody, albo odwiedzenie miejsca, o którym słyszeliśmy. Może być to kino, kawiarnia, park. Ważne, żeby było to coś czego nie robimy w dni robocze.

 

 

 

 

 

 

Dlaczego akurat niedziela?

Niedziela jest dniem, który gdy będzie wolny spowoduje najmniej problemów w kontaktach z klientami, pacjentami. Nauczyli się, że jest jeden dzień, w który jesteśmy niedostępni. Przesłane e-maile, SMS-y, telefony czekają do poniedziałku.

Większość naszych znajomych również odpoczywa w niedzielę, więc zsynchronizowanie kalendarzy nie stanowi problemu.

Gdy wolny dzień dobiega końca nie myślimy z przerażeniem o poniedziałku. Cieszymy się z tego co się wydarzyło i czekamy na początek nowego tygodnia.

Weekend w rezerwacie „Źródło Królewskie”

Pomysł na weekend – wycieczka do puszczy

Trasy

Trasy

W poszukiwaniu ciekawych miejsc spacerowych trafiliśmy do Puszczy Kozienickiej a dokładniej do rezerwatu „Źródło Królewskie”. Pogodę na weekend zapowiedzieli słoneczną, no to ruszyliśmy w drogę. Trafiliśmy do rezerwatu jadąc z Radomia do Kozienic. Zjazd jest dobrze oznaczony i drogą utwardzoną dojechaliśmy (niecałe 4 km) do leśnego parkingu.

Polana turystyczna

Weekend w rezerwacie

Weekend w rezerwacie

Przy parkingu na dużej polanie znajdują się drewniane stoły, ławy, zadaszenia i miejsce do palenia ogniska. Teren jest sprzątany, przygotowane jest porąbane drewno, sympatyczne miejsce, żeby posiedzieć. Wiele osób dociera tam na rowerach. W weekend działał również punkt gastronomiczny. Widać, że miejsce jest popularne bo po południu zaczęło się zagęszczać. My pojawiliśmy się wcześniej i było tak przyjemnie, że rozpoczęliśmy od rozpalenia ogniska. Ogień skutecznie odganiał komary. Na polanie rozpoczyna się ścieżka dydaktyczna, która prowadzi obok rezerwatu i ma kilka wariantów. Można wybrać krótszy lub dłuższy, jest dostępna dla osób niepełnosprawnych, nie mogą natomiast po niej jeździć rowery.

Ścieżka dydaktyczna „Królewskie Źródła”

Zagożdżonka

Zagożdżonka

Poruszanie się po monitorowanej ścieżce jest bezpłatne. Część spacerowa prowadzi na krótkim odcinku wzdłuż rzeki Zagożdżonki przez lasy i bagniste łąki. Widoki są piękne, mnóstwo ptaków, które można obserwować wzdłuż całej trasy i z punktów widokowych. Bez wątpienia to jedna z bardziej malowniczych części Puszczy Kozienickiej. Na terenie rezerwatu opisano ponad 200 gatunków roślin. Nie widzieliśmy bobrów, które tam mieszkają, może poszły na obiad :D. Poruszanie się po terenie puszczy ułatwiają drewniane pomosty.

 

 

 

Zadumany staruszek

Zadumany staruszek

Ścieżką doszliśmy do źródełka „Królewskie Źródła”. Nikt z naszej wycieczki nie testował wody ale podobno można ją pić. Nazwa wzięła się od króla Władysława Jagiełły, który miał zaspokajać w nich pragnienie. Długość ścieżki to 3 km, na terenie lasu przydają się jakieś środki odstraszające komary.

Ścieżką doszliśmy z powrotem na polanę z wiatami. Z jednej strony trasa poprowadzona jest bardzo wygodnie (nawet stawiająca początkowo opór emerytka była zadowolona), z drugiej strony umożliwia kontakt z naturalnym, pięknym lasem.

Polecamy, nie tylko na weekend, warto odwiedzić ten rezerwat.

Michelle Obama „Becoming. Moja historia”.

Dobre recenzje książki napisanej przez Michelle Obama skierowały moje kroki do biblioteki. Grzecznie odczekałam w kolejce osób oczekujących (kolejka prawie jak za Gierka) i oto jest. Autobiografia mądrej kobiety, która potrafi pisać o codziennym życiu w naturalny sposób. Bez wygłaszania kazań, bez pouczania. Treść została podzielona na historie: moja, nasza i większa. Zaczyna się od …..

Michelle Obama. Moja historia.

Michelle Obama

Michelle Obama

Poznajemy historię czarnej dziewczyny od dzieciństwa do poznania młodego, sympatycznego prawnika Baracka Obamy. Zostają nam przedstawieni rodzice, brat, ciocie, wujkowie, dziadkowie, babcie. Zaciekawiła mnie obserwacja, że często na pytania innych ludzi odpowiadamy tak, żeby im się podobało. I tak Michelle Obama w dzieciństwie na pytanie kim będzie odpowiadała, że pediatrą. To wywoływało aplauz dorosłych i pochwałę. Ja często lubię myśleć, że jestem niezależna w swoich opiniach i działaniach, ale jak się zastanowiłam nad swoimi odpowiedziami na pytania różnych ludzi, to już wiedziałam – tylko tak mi się wydaje. Też często odpowiadam tak, żeby było akceptowalne, zwłaszcza w grupie ludzi.  Michelle Robinson została prawniczką a nie lekarką. I na początku drogi zawodowej poznała przyszłego męża.

Nasza historia

Małżeństwo i wydarzenia związane z karierą polityczną Baracka opowiedziane z perspektywy jego żony. Bardzo ciekawej perspektywy. To nie tylko piękne kostiumy, buty i uśmiechanie się do ludzi ze sceny. To także ataki ze strony wielu osób, zmiana funkcjonowania całej rodziny, konieczność ochrony swoich dzieci przed nadmiernym zainteresowaniem wszystkich dookoła. Michelle Obama nie chciała uczestniczyć w politycznym życiu swojego męża, ale okazało się to niemożliwe. W pewnym momencie kampanii wyborczej trzeba było wystawić całą rodzinę łącznie z dwiema małymi dziewczynkami na widok publiczny.

Większa historia

Dwie kadencje czyli 8 lat w Białym Domu. Nikt nie napisał instrukcji postępowania dla żony prezydenta Stanów Zjednoczonych. Trzeba sobie radzić samemu. Michelle Obama budzi sympatię jako Pierwsza Dama. Opisuje zmagania przy tworzeniu ogrodu warzywnego, kampanię o zdrowe żywienie dzieci i młodzieży, programy wsparcia afroamerykańskich dziewcząt. Pomimo, że przeszła długą drogę z dzielnicy South Side w Chicago do Waszyngtonu, pamiętała o swoim pochodzeniu.

Przeszła drogę od „powiem co wam się spodoba” do odpowiedzi na najważniejsze pytanie: „Czy jestem dość dobra? Tak. Tak, jestem.”