Seksmisja – edycja 2019

Seksmisja za sprawą cytatów stała się częścią naszej kultury. Wizja Juliusza Machulskiego z roku 1984 była taka, że Maks i Albert  zahibernowani w 1991 roku obudzą się po wojnie w świecie bez mężczyzn. Wojny na szczęście w Polsce od tego okresu nie było. Co się zmieniło? Czy rzeczywiście kobiety rządzą?

Seksmisja 2019

Czas temu jakiś trafiłem na YouTube na nagrane wystąpienia Pani, która mówiła z wielką pasją. Nie powtarzała tego co można przeczytać w książkach na temat rozwoju osobistego, relacji, modnego stylu życia itp. itd. Mówiła „od serca” i wiedziałem, że przekazuje to co sama czuje, przemyślała, przeżyła, stosuje.

Przesłuchałem jedno nagranie, potem drugie i kolejne. Jakość i podejście nie zmieniły się, a jedynie tematy. Pani ta opowiadała na przykład o stereotypie podążania kobiety za mężczyzną i konsekwencjach takiego postępowania.

W Polsce rozpowszechniony jest model rodziny: starszy o kilka lat mężczyzna i młodsza kobieta. Starszy, a więc nawet jeśli oboje mają identyczne wykształcenie i pracują w tej samej firmie – to on zarabia więcej. Gdy pojawia się pytanie “Kto zostanie w domu po urodzeniu dziecka?” odpowiedź oparta na matematyce jest prosta – ona! W budżecie ubędzie mniej. I tak zaczyna się rozchodzenie dróg. Mężczyzna w związku zarabia coraz więcej, a kobieta jest tą od dzieci. Pytanie rzadko zadawane, ale intrygujące “Co się stanie jeśli mężczyzna umrze?”. Wszak statystycznie panowie żyją krócej. Pytanie drugie “Co się stanie jeśli mężczyzna odejdzie?”. Kobieta i dzieci stracą nie tylko pełną rodzinę, ale również pogorszy się ich stopa życiowa. Seksmisja to zadawanie takich pytań.

Pytanie można rzucić. Zrobi ono wrażenie. Słuchacze będą pod wrażeniem. Co w ich życiu się zmieni? Raczej niewiele.

Konstruktywna seksmisja

Seksmisja

Seksmisja

Co innego, gdy za pytaniem idzie pokazanie praktycznego rozwiązania.

Seksmisja to również spostrzeżenie faktu oddziaływania myśli na to co mówimy i potem robimy.

Jakże często słychać pytanie zadawane od dzieciństwa “A czy ty pomagasz mamusi w domu?”. Zadają je babcie, ciocie, wujkowie. Zadają bo ich też o to pytano. Powtarzane jest wciąż i wciąż i wciąż aż się utrwali. Powstaje stereotyp – mamusia, a potem partnerka, ma cały dom na głowie, a mężczyzna tudzież spłodzona razem trzódka pomaga jak ma ochotę.

Rezultat jest taki, że miłosne uniesienia przeżywają razem, ale majtki obojga pierze tylko ona.

Seksmisja to pokazanie metody karteczek. Domownicy siadają do stołu i wypisują na karteluszkach czynności, które są robione w domu, aby domem on był. Potem wszystkie zapiski wykładane są na stół i każdy z członków rodziny ma wziąć karteczek po równo. Bo dom jest wspólny. Bo to dom a nie hotel. Metoda została sprawdzona przez autorkę nagrania. Małżeństwo nie rozpadło się z tego powodu, a dwóch synów wdraża się w życie.

Co mi daje Seksmisja

Jesteśmy ponad trzydzieści lat po ślubie (ktoś może się zdziwić czy ludzie mogą tak długo żyć). Okazuje się, że w tym czasie nie posiedliśmy całej wiedzy życiowej i nadal chętnie się uczymy. Zwłaszcza gdy ktoś występuje nie po to aby zrobić wrażenie, a  przekazać swoją wiedzę, podzielić doświadczeniem, własnymi przemyśleniami, sprawdzonymi sposobami. Chce, aby świat był lepszy. Taka jest jej seksmisja.

Czy temat frapuje tylko mnie i autorkę wystąpienia? Myślę, że nie.  Nagranie jej wywiadu z koleżanką, która ma podobne spojrzenie na życie (a dochodzi do pięćdziesiątej wiosny życia i udało jej się pogodzić rodzinę i międzynarodową karierę) miało kilkanaście tysięcy odsłon zaraz po opublikowaniu.

Seksmisja to nie wyśmiewanie stereotypów. Pokazuje, że istnieje inna droga. Informuje, że jeśli zrobisz to i to, rezultaty za kilka lat będą takie a takie. Wybór należy do ciebie.

Autorka dzieli się doświadczeniem z prowadzenia własnej firmy. Jest w jej nagraniach wszystko to co istotne. Jakie nauki można wyciągnąć ze zwalniania pracownika? Jak długo trwa przygotowanie wideo kursu? Ile kosztuje prowadzenie kanału na YouTube? Kopalnia wiedzy. Czemu się tym dzieli? Myślę, i mam coraz więcej pewności, że Ona autentycznie kocha ludzi.

Zaklinacz koni

Zaklinacz koni

Zaklinacz_Koni

Zaklinacz_Koni

Zaklinacz koni to moim zdaniem książka wielowymiarowa. Jest w niej wiele dla miłośników zwierząt. Po trosze to romansidło a momentami opowieść o współczesnych kowbojach…

Zaklinacz koni to lektura o wartościach ponadczasowych w życiu człowieka, które nie są odsuwane na plan dalszy, gdy coś ważnego się wydarzy. A może inaczej, których niezauważanie, zaniedbywanie, niepraktykowanie, powoduje, że życie z wolna zaczyna tracić na jakości.

Kariera?

Annie robiła ją w Nowym Jorku, w świetnym czasopiśmie. Gdy córka miała wypadek, gdy trzeba było leczyć już nie ciało, ale duszę dziecka – kariera zeszła na plan dalszy.

Rodzina?

Książka zestawia rodzinę MacLean żyjącą w pogoni za sukcesem, która gdzieś zatraciła porozumienie, umiejętność komunikowania, bycia ze sobą. Przeciwwagą są Bookerowie, żyją wolniej i teoretycznie mają wpływ na mniej rzeczy niż np, redaktor czasopisma. Okazuje się jednak, że to oni są w stanie naprawić to z czym Annie, Grace, Robert i Pielgrzym mają problem.

Bookerowie spędzają razem wiele czasu, wspólnie pracują, całą rodziną zasiadają przy stole i jedzą posiłki. Troszczą się o siebie.

Moim zdaniem przesłanie autora  jest takie, że to co ważne mamy w sobie i jesteśmy w stanie odnaleźć jeśli będziemy mieć czas.

Bycie przydatnym?

Gdy w wydawnictwie nie ma Annie zostaje zastąpiona innym człowiekiem mimo, że była świetna. Dla Toma najważniejsze jest bycie przydatnym.

Ludzie żyjący bliżej przyrody, w cięższych warunkach są wierni odwiecznym  jej prawom. Zostały one wypaczone przez świat zorientowany na sukces.

Przezwyciężanie własnych słabości?

Grace zawalił się świat bo z cieszącej się życiem nastolatki stała się przez swoją ułomność pośmiewiskiem. Jej zdaniem plany na szczęśliwą przyszłość legły w gruzach. W dodatku czworonożny przyjaciel, Pielgrzym, na skutek przeżyć zmienił się. W rodzinie Bookerów Grace znajduje się w środowisku ludzi czerpiących wiedzę, a może i moc z natury. Straciłaś nogę – masz drugą, masz ręce, masz głowę. Nie skupiaj się na tym czego nie masz i próbuj z tym co zostało do dyspozycji. Ucz się tu i teraz.

Wracam do Zaklinacza koni co jakiś czas. Egzemplarz książki jest ten sam, a czytając go po raz kolejny dziwię się „To było tutaj wcześniej napisane?”.

A tobie podoba się ta książka?

Ojciec chrzestny

Ojciec chrzestny

Książka Mario Puzo “Ojciec chrzestny” – bo o nią chodzi, a nie moje relacje rodzinne – zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Najpierw oglądałem film nakręcony na jej podstawie. Moim zdaniem to nie obraz o gangsterach a o ludziach, którzy robią nie to na co mają ochotę, ale to co muszą zrobić, aby uzyskać oczekiwany rezultat. Jest to również film o determinacji człowieka. Przy dokonywaniu wyborów bohaterowie powtarzają, że to co robią ma być dobre dla rodziny, nie plamić honoru.

Jakiś czas potem wpadła mi w ręce książka. Byłem tak nią zafascynowany, że przeczytałem jeszcze kilka pozycji Mario Puzo: “Sycylijczyk”, “Ostatni don”, “Omerta”. Moim zdaniem “Ojciec chrzestny” jest najlepsza. W kolejnych autor nawiązuje do wątku z “Ojca chrzestnego” .Według mnie brakuje lekkości pióra a może pióro jest przygniecione ciężarem odpowiedzialności, którą niesie ze sobą sława. Nie mnie to osądzać, ale największą śmiałością myśli wyróżnia się “Ojciec chrzestny”.

Film a książka

FIlm jest dynamiczny, pokazuje co się wydarzyło. Książka pozwala wejść do głowy każdego z bohaterów i dowiedzieć się co nim kierowało, jakie miał rozterki, dlaczego wybrał rozwiązanie właśnie takie.

Mario Puzo stworzył każdą postać inną. Są wyraziste i spójne. Nawet jeśli są członkami rodziny, to każda osoba jest inna. Tak jak jest w życiu. To mnie fascynuje w książce. Autor był w stanie stworzyć w swoim umyśle kilkadziesiąt różnych postaci i konsekwentnie opisywać je w chwilach radości i smutku.  Wszak podstawowe osobowości są cztery a pisarz stworzył taki ich mix, że z zachwytu nie można oderwać od książki oczu.

“Ojciec chrzestny” – nauki

Ojciec chrzestny

Ojciec chrzestny

Myślę, że Mario Puzo chciał nie tylko napisać książkę sensacyjną, ale przekazać nauki o tym, że:

  • nieważne w jakich tarapatach jesteś – rodzina, którą ty szanowałeś przyjdzie ci z pomocą,
  • uczciwą pracą, a nie drogą na skróty można zmienić swoje życie,
  • gdy ktoś złamie zasady uznawane przez rodzinę, a na miejscu pierwszym stawia ona honor jest stopniowo odsuwany od niej, schodzi na margines.

“Ojciec chrzestny” to książka – przewodnik życiowy. Wskazuje na wartości ponadczasowe opisane w Biblii, według, których rządzi się także świat zwierząt. Lektura dla zagubionych, a nade wszystko powieść, która wciąga tak samo przy pierwszym jak i n-tym czytaniu.