Zaklinacz koni

Zaklinacz koni

Zaklinacz_Koni

Zaklinacz_Koni

Zaklinacz koni to moim zdaniem książka wielowymiarowa. Jest w niej wiele dla miłośników zwierząt. Po trosze to romansidło a momentami opowieść o współczesnych kowbojach…

Zaklinacz koni to lektura o wartościach ponadczasowych w życiu człowieka, które nie są odsuwane na plan dalszy, gdy coś ważnego się wydarzy. A może inaczej, których niezauważanie, zaniedbywanie, niepraktykowanie, powoduje, że życie z wolna zaczyna tracić na jakości.

Kariera?

Annie robiła ją w Nowym Jorku, w świetnym czasopiśmie. Gdy córka miała wypadek, gdy trzeba było leczyć już nie ciało, ale duszę dziecka – kariera zeszła na plan dalszy.

Rodzina?

Książka zestawia rodzinę MacLean żyjącą w pogoni za sukcesem, która gdzieś zatraciła porozumienie, umiejętność komunikowania, bycia ze sobą. Przeciwwagą są Bookerowie, żyją wolniej i teoretycznie mają wpływ na mniej rzeczy niż np, redaktor czasopisma. Okazuje się jednak, że to oni są w stanie naprawić to z czym Annie, Grace, Robert i Pielgrzym mają problem.

Bookerowie spędzają razem wiele czasu, wspólnie pracują, całą rodziną zasiadają przy stole i jedzą posiłki. Troszczą się o siebie.

Moim zdaniem przesłanie autora  jest takie, że to co ważne mamy w sobie i jesteśmy w stanie odnaleźć jeśli będziemy mieć czas.

Bycie przydatnym?

Gdy w wydawnictwie nie ma Annie zostaje zastąpiona innym człowiekiem mimo, że była świetna. Dla Toma najważniejsze jest bycie przydatnym.

Ludzie żyjący bliżej przyrody, w cięższych warunkach są wierni odwiecznym  jej prawom. Zostały one wypaczone przez świat zorientowany na sukces.

Przezwyciężanie własnych słabości?

Grace zawalił się świat bo z cieszącej się życiem nastolatki stała się przez swoją ułomność pośmiewiskiem. Jej zdaniem plany na szczęśliwą przyszłość legły w gruzach. W dodatku czworonożny przyjaciel, Pielgrzym, na skutek przeżyć zmienił się. W rodzinie Bookerów Grace znajduje się w środowisku ludzi czerpiących wiedzę, a może i moc z natury. Straciłaś nogę – masz drugą, masz ręce, masz głowę. Nie skupiaj się na tym czego nie masz i próbuj z tym co zostało do dyspozycji. Ucz się tu i teraz.

Wracam do Zaklinacza koni co jakiś czas. Egzemplarz książki jest ten sam, a czytając go po raz kolejny dziwię się „To było tutaj wcześniej napisane?”.

A tobie podoba się ta książka?

Please follow and like us:

Ojciec chrzestny

Ojciec chrzestny

Książka Mario Puzo “Ojciec chrzestny” – bo o nią chodzi, a nie moje relacje rodzinne – zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Najpierw oglądałem film nakręcony na jej podstawie. Moim zdaniem to nie obraz o gangsterach a o ludziach, którzy robią nie to na co mają ochotę, ale to co muszą zrobić, aby uzyskać oczekiwany rezultat. Jest to również film o determinacji człowieka. Przy dokonywaniu wyborów bohaterowie powtarzają, że to co robią ma być dobre dla rodziny, nie plamić honoru.

Jakiś czas potem wpadła mi w ręce książka. Byłem tak nią zafascynowany, że przeczytałem jeszcze kilka pozycji Mario Puzo: “Sycylijczyk”, “Ostatni don”, “Omerta”. Moim zdaniem “Ojciec chrzestny” jest najlepsza. W kolejnych autor nawiązuje do wątku z “Ojca chrzestnego” .Według mnie brakuje lekkości pióra a może pióro jest przygniecione ciężarem odpowiedzialności, którą niesie ze sobą sława. Nie mnie to osądzać, ale największą śmiałością myśli wyróżnia się “Ojciec chrzestny”.

Film a książka

FIlm jest dynamiczny, pokazuje co się wydarzyło. Książka pozwala wejść do głowy każdego z bohaterów i dowiedzieć się co nim kierowało, jakie miał rozterki, dlaczego wybrał rozwiązanie właśnie takie.

Mario Puzo stworzył każdą postać inną. Są wyraziste i spójne. Nawet jeśli są członkami rodziny, to każda osoba jest inna. Tak jak jest w życiu. To mnie fascynuje w książce. Autor był w stanie stworzyć w swoim umyśle kilkadziesiąt różnych postaci i konsekwentnie opisywać je w chwilach radości i smutku.  Wszak podstawowe osobowości są cztery a pisarz stworzył taki ich mix, że z zachwytu nie można oderwać od książki oczu.

“Ojciec chrzestny” – nauki

Ojciec chrzestny

Ojciec chrzestny

Myślę, że Mario Puzo chciał nie tylko napisać książkę sensacyjną, ale przekazać nauki o tym, że:

  • nieważne w jakich tarapatach jesteś – rodzina, którą ty szanowałeś przyjdzie ci z pomocą,
  • uczciwą pracą, a nie drogą na skróty można zmienić swoje życie,
  • gdy ktoś złamie zasady uznawane przez rodzinę, a na miejscu pierwszym stawia ona honor jest stopniowo odsuwany od niej, schodzi na margines.

“Ojciec chrzestny” to książka – przewodnik życiowy. Wskazuje na wartości ponadczasowe opisane w Biblii, według, których rządzi się także świat zwierząt. Lektura dla zagubionych, a nade wszystko powieść, która wciąga tak samo przy pierwszym jak i n-tym czytaniu.

Please follow and like us:

25 miniemerytur – Jakub B. Bączek

25 miniemerytur

"<yoastmark

“25 miniemerytur” to tytuł książki, którą napisał Jakub B. Bączek. Dla mnie hasło było nieco mylące bowiem spodziewałem się znaleźć w niej 25 sposobów na uzyskanie dochodu pełniącego rolę emerytury. Na szczęście autor potraktował temat szerzej i chwała Mu za to.

Tytułowe mini emerytury to wyjazdy na urlopy do różnych krajów. W roku autor odbywa ich właśnie 25.

Zalety 25 miniemerytur

"<yoastmark

Autor lansuje pogląd, że okresy intensywnej pracy trzeba rozdzielać kilkudniowymi wypoczynkami z oderwaniem od otoczenia, w którym się pracuje. Dzięki temu możliwe jest odzyskanie dystansu do zagadnień z którymi styka się w pracy a po urlopach wraca  z chęcią do działania.

Człowiek wypoczęty potrafi znaleźć i zastosować dźwignie zwiększające efektywność. Osoba zmęczona działa jak żuk. Toczy przed sobą kulkę a gdy ta jest już tak duża, że owad nie ma siły – staje i porzuca ją. Z zażenowaniem muszę przyznać, że nie raz tak mi się zdarzyło. Zatem pomyślałem – książka jest dla mnie i czytałem dalej chłonąc każde słowo.

3 w 1

25 miniemerytur to książka podróżnicza. Na jej kartach autor zabiera nas ze sobą w najróżniejsze zakątki świata i dzieli się wrażeniami.

25 miniemerytur jest poradnikiem. Jakub B. Bączek pokazuje czego jego uczą podróże. Zwiedzanie np. Singapuru jest okazją do refleksji, że wszystko zanim zostało zbudowane przez człowieka powstało w umyśle. Ktoś wyobraził sobie ogromny odrzutowiec, którym autor doleciał do Azji. Ktoś inny wyobraził sobie wspaniałe budowle. Dopiero potem przyszła pora na projekt i jego realizację. Zatem nauka – nie lękajcie się marzyć, wyobrażać sobie rzeczy, których jeszcze nikt inny nie stworzył.

Z każdego rozdziału płynie nauka. Nie jest to w żadnym razie wykład, ale gawęda autora. Błyskotliwe skojarzenia i spostrzeżenia umysłu wypoczętego na mini emeryturach. Czyta się doskonale!

Jeśli ktoś lubi ćwiczenia i oczekuje, że autor powie mu co ma robić – też będzie zadowolony, Na końcu rozdziałów znajdują się Wyzwania Jakuba i warto poświęcić czas na popracowanie nad nimi. Samo przeczytanie jakiegoś tekstu, choćby nas nie wiadomo jak zachwycił, nie spowoduje zmiany nawyków ani w myśleniu ani w mówieniu.

Please follow and like us: