E-recepta według Kasi i Witka

Nowości w naszym życiu

IKP

IKP

Żeby było bardziej światowo powinnam w tytule napisać „E-recepta by Kasia and Witek”, ale będzie po polsku. Z racji naszych zawodów (lekarz i elektronik) od kilku miesięcy z ciekawością przyglądamy się cyfryzacji medycyny. E-zwolnienie, e-recepta, e-doktor itp. Nie wiedzieliśmy bać się, że system ochrony zdrowia się zawali z hukiem, czy cieszyć się, że będzie wygodniej i szybciej. Słuchanie wiadomości w mediach nic konkretnego nie dawało, więc postanowiliśmy, że sami sprawdzimy co to ta e-recepta.

Internetowe Konto Pacjenta i e-recepta

Na pierwszy ogień poszły e-recepty, po tym jak koleżanka w grudniu z pełnym przekonaniem oznajmiła „To nie działa”. Na poparcie swoich słów przytoczyła historię: Kuzyn potrzebował leki, które przyjmuje codziennie, zadzwonił do swojej przychodni i doktor wypisał e-recepty. A potem kazali mu przyjść po wydruk kodów. I chciał nie chciał, musiał się pofatygować do tej przychodni osobiście.

No to sprawdziliśmy temat czy rzeczywiście musiał. I okazało się to absolutną nieprawdą bo gdyby uruchomił swoje Internetowe Konto Pacjenta i wyraził zgodę na dostawanie sms, to natychmiast po wystawieniu e-recepty przez doktora dostałby na telefon informację:

e-recepta - kod

e-recepta – kod

Z tym kodem od razu idzie się do apteki i chodzenie do przychodni jest niepotrzebne.

 

 

 

 

 

 

Sprawdziliśmy z Witkiem jak się uruchamia IKP, opisaliśmy to na stronie doktorwsieci.pl w zakładce Czytelnia – zapraszamy do czytania, mamy nadzieję, że komuś ułatwimy korzystanie z e-recept.

Sękacz

Sękacz

Sękacz jest do kupienia nawet w hipermarketach. Nam było dane posmakować sękacza rzemieślniczej roboty. Powstaje on przez oblewanie ciastem stożka, który jest obracany w pobliżu ognia. Gdy warstwa podpiecze się już, ale nie spali, można nalać kolejną.

Zbyt wolne obracanie sękacza może spowodować przypalenie i małe „sęki”. Zbyt szybkie skutkuje dużymi stratami ciasta rozpryskiwanego na boki. Nalanie nowej warstwy na jeszcze nieupieczoną powoduje zakalec.

Cały sękacz, wysokości około 1 m, waży około 10 kg. Obracać formę należy równomiernie. Jeżeli w jednym miejscu będzie więcej ciasta, sękacz zacznie „bić” na boki. Nadlać go, aby był równy już się nie da.

Sękacz pieczony jest na ogniu, ale dymem go nie czuć. Sekret tkwi w używaniu drewna liściastego, pozbawionego kory i suchego. Takie pali się a nie wydziela dymu.

Pieczenie sękacza trwa około godziny. Jest to więc ciasto dla cierpliwych. Po tym czasie należy zdjąć go z ognia. Kroić można natychmiast. Zsunąć z formy w całości można dopiero gdy wystygnie a trwa to około dziesięciu godzin.

Ciasto na sękacz – składniki

  • 40 jajek,
  • 1 kg mąki pszennej,
  • 1 kg cukru,
  • 1kg masła śmietankowego,
  • 1l śmietany 18%,
  • aromat arakowy, sok z cytryny.

Ciasto można mieszać ręcznie (zaczynając od ubicia białek, aby było puszyste), ale także w Thermomixie. Roboty i miksery nie wytrzymują takiej pracy.

Czysty cholesterol, ale jaki smak!!!

Spotykane są podróbki. Zamiast jajek dodawany jest proszek jajeczny. Śmietana zastępowana jest olejem. Są to składniki tańsze od zalecanych, ale jeśli chce się mieć ciasto dobre i tanie to trzeba zrobić dwa. Jedno będzie tanie a drugie dobre.

Sękacz po upieczeniu można przechowywać do miesiąca. Zdjęty z formy trzeba zawinąć w folię i otwierać co kilka dni. Zaniedbanie tej procedury powoduje spleśnienie ciasta.

Podobno dopiero piąty sękacz jest idealny. Wcześniejsze bywają niesymetryczne. Są niedopieczone lub przypalone. Jest to ciasto powstające dynamicznie. Wystarczy przestać obracać formę na trzydzieści sekund i na powierzchni pojawia się brązowy kolor.

Ps. Jeśli ktoś nie ma cierpliwości a chce spróbować sękacza (jak na filmie) może go zamówić u Pani Bożeny Mikielskiej tel. 512-233-035.

Unstoppable

Unstoppable

Dla nas Życie zaczyna się po pięćdziesiątce. Hasło to oznacza nowe wartości, ale też pełne wykorzystanie każdej chwili. Gdy coś jest coraz fajniejsze, coraz bardziej ekscytujące, to chce się doświadczyć w pełni każdy moment. Pomysły na poprawianie jakości życia można mieć własne (co dosyć wolno posuwa do przodu) lub zaczerpnięte od innych (co daje niesamowite przyśpieszenie). Nie kopiujemy rozwiązań, ale inspirujemy się nimi. Ludzie to nie pingwiny. Każdy jest inny. Dlatego pomysły, wyznaczniki nowych poziomów, oceniamy pod kątem tego, czy pasują do naszej wizji życia.  Chętnie też uczymy się od ludzi, który mają podobny punkt widzenia. Z tego powodu znaleźliśmy się na szkoleniu . Nosi ono tytuł Unstoppable. Byliśmy na nim już drugi raz.

Pierwsze podobało nam się bardzo. Ważne są dla nas dwie rzeczy:

  • Pierwsza – zajęcia prowadzone są nie przez osoby, które przeczytały kilka książek na dany temat a doświadczyły tego o czym mówią na własnej skórze.
  • Druga – mają charakter warsztatów. Jest wprowadzenie, ćwiczenie, a następnie jego omówienie.

Co daje Unstoppable?

Unstoppable - dzień pierwszy

Unstoppable – dzień pierwszy

Zajęcia pozwalają na lepsze poznanie siebie a to umożliwia zdobywanie więcej. Nie chodzi tylko o pieniądze, ale miłość, relacje z innymi ludźmi, spełnianie marzeń i planów. Pełniejsze życie.

Na pierwszym Unstoppable zrozumiałem co ustawicznie przeszkadza mi w osiąganiu tego co sobie zaplanuję. Warsztaty są nie tylko podróżą w głąb własnej osobowości, ale również pozwalają na wytyczenie drogi. Prowadzący wielokrotnie dzielą się doświadczeniami mówiąc “Ja w takiej sytuacji zrobiłam/em 1…. 2… i 3…”. Gdy za kropki podstawi się własne wartości wychodzi przepiękny, sprawdzony sposób na realizację pragnienia.

Unstoppable bez gwarancji?

Unstoppable - dzień drugi

Unstoppable – dzień drugi

Zaskoczyło mnie to, że do około 500 ludzi siedzących na sali prowadzący powiedział “Prowadzimy szkolenia od lat na całym świecie. Na takiej sali jak ta znajdzie się zaledwie kilka osób, które dzięki zdobytej wiedzy coś zmienią”. Trzeba być gotowym na wprowadzenie zmiany. Sama ona się nie wprowadzi.

Mile zaskoczyło mnie również to, że nie byliśmy jedynymi osobami, które na Unstoppable przyszły znów.

Dlaczego ponownie Unstoppable?

Unstoppable - dzień trzeci

Unstoppable – dzień trzeci

Szkoleń jest wiele. Dlaczego zdecydowaliśmy się jedno z nich powtórzyć.Odpowiada nam ono bardzo z dwóch powodów, które wymieniłem na wstępie. Trzeci powód jest subiektywny. To skuteczność. Wdrażane przez nas plany działają.

Z pierwszego wyszliśmy z notatkami. Zamieniliśmy je na cele, plany. Zrealizowaliśmy i…co dalej? Poszliśmy na kolejne szkolenie.

Okazało się, że szkolenie to samo, ale nie to samo. Przykłady i ćwiczenia są inne. My również mamy inne doświadczenia. Czego innego szukamy. Potrzebujemy odpowiedzi na inne pytania. Podobno to proces, który nigdy się nie kończy.

 

I co dalej?

Trzy dni w czasie których pojawiły się:

  • jak błysk pioruna odpowiedzi dlaczego coś nam nie wyszło,
  • uczucie lekkości, że mamy większą kontrolę nad tym co się wokół nas dzieje,
  • nowe pomysły i wyznaczone zostały plany.

Energia i chęć do działania nas aż rozsadza…