Kuchnia grecka – tzatziki, musaka i co jeszcze?

Kuchnia grecka w Warszawie

Po wakacjach spędzanych kiedyś na Krecie pozostał nam sentyment do kuchni greckiej. Lubimy warzywa w dużej ilości i różnej postaci, dobrą oliwę, oliwki. I od czasu do czasu wybieramy się również w Polsce do greckich restauracji.

Pilnujemy aby celebrować ważne dla nas momenty w życiu. Ostatnio takim wydarzeniem była sprzedaż domu. No i pojawiło się pytanie – jak celebrujemy? Wybór padł na tawernę Santorini w Warszawie czyli kuchnia grecka w klimatycznym lokalu.

Smacznie i nastrojowo

Kuchnia grecka - Tawerna Santorini

Kuchnia grecka – Tawerna Santorini

Byliśmy tam ok. 14 w pracujący dzień, więc nie było kłopotu z wyborem stolika. Wnętrze w dominujących dwóch kolorach: białym i niebieskim. Stoliki na różnych poziomach często poprzedzielane białymi murkami, z głośników płynęła grecka muzyka. W niektóre dni wieczorami można tańczyć kolo do muzyki na żywo.

Poczekajka i danie główne

Kuchnia grecka - poczekajka

Kuchnia grecka – poczekajka

W oczekiwaniu na nasze zamówienie otrzymaliśmy krem z grochu i oliwy o nazwie  Fava i cienkie chlebki (coś w stylu pity). Krem był smaczny a my głodni więc pochłonęliśmy całą porcję.

Na danie główne nie czekaliśmy długo i oto przed nami pojawiła się jagnięcina. Przed Witkiem pieczona z fetą i pomidorami (Arni santorinis), a przede mną z warzywami pieczona w pergaminie (Arni kleftiko). Mięso było bardzo smaczne i utrwaliło nasze przekonanie, że kuchnia grecka zasługuje na dużo ciepłych uczuć 😀

Desery w kuchni greckiej

Kuchnia grecka - degustacja

Kuchnia grecka – degustacja

Tym razem już odpuściliśmy ale kilka deserów było nam dane spróbować. Najczęściej są bardzo słodkie. Jednym z bardziej znanych jest baklava czyli ciasto filo przełożone słodką masą orzechową. Niektórym filo kojarzy się z ciastem francuskim. Ale w cieście filo zamiast masła jest oliwa z oliwek. Można wykorzystać to ciasto do tworzenia deserów ale równie dobre jest w połączeniach z warzywami, mięsem i innymi wytrawnymi produktami.

Tawerna grecka w Warszawie to zdecydowanie miejsce warte odwiedzenia ponownie. Profesjonalna obsługa, sympatyczny wystrój, smaczna kuchnia. Dobre miejsce do celebrowania i cieszenia się na kolejne zmiany w naszym życiu. Jesteśmy ich bardzo ciekawi.

Pierogarnia

Pierogarnia

Pierogarnia - Aniołowo

Pierogarnia – Aniołowo

W wieku kilku lat zasmakowałem w pierogach i od tamtego czasu jeśli jestem w lokalu a w menu są pierogi – najczęściej zamawiam. Od wielu lat często jestem w okolicach Pl. Szembeka i jakaż była moja radość, gdy nad jednym z punktów ujrzałem napis “Pierogarnia u Aniołów.” Pewnego dnia zdarzyło się, że pora obiadowa zastała mnie na mieście, więc  zajrzałem do pierogarni.

Pierwsze wrażenie

Pierogarnia - styl wnętrza

Pierogarnia – styl wnętrza

Wszedłem po schodkach i otworzyłem drzwi. Zobaczyłem czyste, schludne wnętrze, które ktoś urządził z pasją, włożył serce w przyozdobienie. Zadbał o to, aby było niepowtarzalnie, odręcznie i  domowo.

Lokal jest malutki. Tuż obok sali jadalnej znajduje się kuchnia. Docierają z niej delikatne zapachy, które stanowią zapowiedź tego co za chwilę może pojawić na talerzu.

Na parapetach leżały książki beletrystyczne. Czekając na zamówienie mogłem na chwilę oderwać się od rzeczywistości, zatopić w lekturze, wciągającej lekturze, bo dobór tytułów świadczył, że ktoś miał dobry gust. Dużo naczytać się nie dało. Nawet gdy wszystkie stoliki były zajęte nie czekałem na swoje danie dłużej niż dziesięć minut.

Drugie wrażenie

Pierogarnia - pierogi

Pierogarnia – pierogi

Dla smakosza najgorsze by było to, że przychodzi do lokalu z myślą o konkretnej potrawie i okazuje się, że wprowadzono zmianę w menu. Tego “Pierogarnia u Aniołów” nie zrobiła mi nigdy.

Mało tego, dania są powtarzalne. Jeśli zamawiam pierogi (a jest ich rodzajów kilka), to wiem, że dostanę smakujące, pachnące i podane tak samo jak kilka lat temu. Z potrawy bucha para, gdyż dopiero co opuściła wrzątek. Pierogi podawane są na ciężkim białym talerzu ze skromnymi ozdobami. Na środku stoi mały kieliszek z zeszkloną cebulą lub skwarkami. Na zasadzie “Gość wie najlepiej” może sobie sam okrasić według swojego smaku i gustu.

Pierogarnia kiedyś serwowała tylko pierogi, zaś obecnie w ofercie są zupy i dania mięsne. Aniołowo dba o komunikację z klientami, a o nowościach, godzinach otwarcia można przeczytać na Facebooku.

Podsumowanie

No i stało się. Wspomnienia odżyły i już nie mogę się doczekać kiedy znów zawitam do pierogarni. Wspaniale, że ktoś miał pomysł na stworzenie i utrzymanie miejsca o niepowtarzalnym, przytulnym charakterze. Lokal aby przyciągał ludzi musi być przebogaty albo atrakcjami, albo sercem załogi. U Aniołów postawiono na to drugie. Czy wam się też spodoba? Najlepiej sprawdźcie sami…

Kredyty – jak z nimi walczymy?

Kredyty

Kredyty są dobre, gdy pozwalają coś osiągnąć szybciej. Zamiast odkładać trzydzieści lat na dom na wsi mogliśmy go mieć niemal zaraz.

Czy to robi różnicę to, żeby cieszyć się urządzaniem własnego miejsca na ziemi, ogrodem, spacerami z psem w wieku lat czterdziestu, a nie siedemdziesięciu? Naszym  zdaniem robi!

Czy warto zapłacić koszty przyznania, odsetki? Warto! Kupuje się za to rzecz bezcenną – czas. Lata życia, które się spędza w sposób wymarzony.

Słodkie kredyty

Kredyty są jak słodycze – przyjemnie się je bierze. Gorzej jest gdy się przedawkuje. Robi się mdło, jeśli dochody spadają, a odsetki pozostają lub co gorsza rosną. Wtedy śpi się jak niemowlę. My co chwilę się budziliśmy. Mieliśmy świadomość, że jeśli komuś z nas coś się stanie, zabraknie dochodów jednej osoby – możemy wylądować na ulicy. Stąd pomyśleliśmy o ograniczeniu naszej ukochanej jazdy konnej. Dlaczego? Bo to sport urazowy.

Tło

Czasami w nasze życie ingeruje Opatrzność. Kilka lat temu wpadła w nasze ręce książka Harva Ekera “Bogaty albo biedny”. Wspaniała pozycja pokazująca prawdziwą rolę pieniędzy w życiu człowieka. Coś zaczęło nam świtać w głowach, ale do czynów i skutecznego działania było daleko.

Opatrzność uznała, że trzeba nami silniej potrząsnąć. Impuls drugi to szkolenie MMI (Millionaire Mind Intensive). Treści są podobne jak w książce. Różnica jest jedna. Prowadzi je człowiek, który sam przeszedł drogę od pracy do wolności finansowej.  Na szkoleniu dowiedzieliśmy się między innymi, że jesteśmy finansowymi unikaczami, skąd się biorą nasze obciążenia i jak można sobie z problemami poradzić.

Balast

Na szczęście MMI nie jest wykładem, a szkoleniem, gdzie pracuje się nad sobą. Gdy samemu doszedłem do wniosku, że unikam tematu pieniędzy uznałem to za super odkrycie. Gdyby powiedział mi to ktoś – w życiu bym się nie zgodził.

Skąd ten balast? Z dzieciństwa. Moi rodzice kłócili się o pieniądze. Chcieli się z tego powodu rozwodzić. Dla siedmiolatka świat się wówczas zawalił. Zapamiętałem to bardzo dobrze. Do tej pory pamiętam lęk, uczucie ścisku w gardle. W podświadomości pozostało skojarzenie – pieniądze – unikać, pozbywać się bo będzie nieprzyjemnie.

Zwrot

Gdy uczestniliśmy w MMI wiele razy przez nasze głowy przemknęła myśl – ten facet mówi o nas. Zwrot nastąpił w październiku 2017 roku. Potem jeszcze przeczytaliśmy książkę “Zapal się” Douglasa Scotta Nelsona. To on prowadził “nasze” MMI.

Sprawdzone sposoby

słoiki

słoiki

Wprowadziliśmy system słoików. Przychody dzielimy i wkładamy ustaloną część do słoika przeznaczonego na: wydatki konieczne, edukację, zabawę itp. Tak! W systemie słoików jest też miejsce na zabawę!!!!

Wydawało nam się po rozdysponowaniu środków, że nie mamy pieniędzy. W rzeczywistości mamy, tylko nie na przepuszczenie, ale załatwienie codziennych potrzeb. Gdy po prawie roku odkładania musiałem pójść na operację okazało się, że na rachunku (raz w miesiącu pieniądze ze słoika wpłacaliśmy do banku) “poduszka finansowa” jest suma pozwalająca na to, że mogę nie pracować miesiąc, przyjść do siebie, a na opłaty wystarczy. To nas umocniło w przekonaniu, że zaczynamy panować nad  tym co się dzieje.