York

Witajcie w północnej Anglii – York

Dawno nas nie było na blogu ale najpierw pochłonęło nas malowanie mieszkania i przeprowadzka (wyssało z nas to siły), a później uznaliśmy, że zdecydowanie potrzebujemy odpoczynku i pojechaliśmy za morze. A dokładnie najpierw do północnej Anglii a potem do Szkocji. No i czas na relację z podróży. Zaczęliśmy od Leeds Bradfort. Dolecieliśmy tam liniami Ryanair z Modlina. I zaczęło się luksusowo bo przyjechał po nas syn, który mieszka niedaleko. Spędził z nami cały dzień biorąc na siebie rolę przewodnika i kierowcy. Celem podróży pierwszego dnia był York ale zanim tam pojechaliśmy zaliczyliśmy wycieczkę objazdową po Leeds (jak prawdziwi turyści japońscy), zwiedziliśmy ogrody tropikalne i York Gate Garden.

York Gate Garden

York Gate Garden

York Gate Garden

York Gate Garden

Z York Gate Garden pokażemy trochę zdjęć bo to piękne klimatyczne miejsce. Bardzo polecamy wszystkim, którzy znajdą się w okolicach Leeds wspaniałe miejsce na spacer tworzone przez rodzinę Spencer w latach 1951-94. Dorośli kupują bilet za 6 funtów ale warto. Z Leeds można przyjechać autobusami nr 28, 1, X84.

York – wiadomości ogólne

"<yoastmark

York to piękne zabytkowe miasto, położone nad dwiema rzekami w hrabstwie Yorkshire, którego początki sięgają czasów starożytnych. Wówczas to Rzymianie założyli osadę Eboracum, która stała się ważną bazą militarną i stolicą prowincji. W IX wieku miasto zdobyli Wikingowie zmieniając nazwę na Jorvik i pozostając w nim prawie 100 lat. Kolejne lata to rozwój miasta w obrębie Anglii. W XIII wieku powstały mury obronne, które przetrwały do chwili obecnej.

W Yorku spędziliśmy 2,5 dnia. Przez booking.com zarezerwowaliśmy pokój ze śniadaniem w pensjonacie Moorgarth Guesthouse prowadzonym przez przemiłych gospodarzy. Było bardzo czysto, codziennie w pokoju uzupełniano zestaw do robienia kawy i herbaty, serwowano pyszne śniadania. Do starego miasta spacerem było ok. 10 minut.

York – zwiedzanie

Kościół w Yorku

Kościół w Yorku

W mieście jest bardzo dużo kościołów różnych wyznań, do każdego warto zajrzeć, bo są piękne. Podobało nam się szczególnie w kościele Baptystów, obok katedry, bo można było porozmawiać z uśmiechniętymi ludźmi, posłuchać sympatycznej muzyki.

Zastanawiam się od czego zacząć to zwiedzanie bo tyle wspaniałości, że trudno się zdecydować. Niech będzie:

Jorvik Viking Centre

W tym miejscu byliśmy dwa razy dzięki biletom, które kupione raz (dorośli za 12,5 funta) ważne są  przez 12 miesięcy. Co nas tak zachwyciło? Ano kapsuła czasu czyli podróż przez wioskę Wikingów i zwiedzanie różnych domów, oglądanie mieszkańców (ruszają się, mówią) przy ich codziennych zajęciach. W kapsule można wybrać jako język narracji polski. Czynne 7 dni w tygodniu.

York Minster (Katedra św. Piotra)

York Minster

York Minster

York Minster

York Minster

Wielkie okno wschodnie

Wielkie okno wschodnie

Dobrze widoczny, górujący nad miastem, jeden z największych kościołów na północy Europy. Katedra jest gotycka, wewnątrz znajdują się piękne witraże. Jeden z nich, odnawiany przez 10 lat, zwany jest Wielkim Oknem Wschodnim i przedstawia historię od stworzenia świata do czasów apokalipsy. Najstarszą częścią katedry jest krypta pod chórem muzycznym. Mieści się tam grobowiec patrona miasta York oraz słynny kamień Doomstone, przedstawiający sąd ostateczny.

W York Minster odbywają się nabożeństwa. Raz kupiony bilet (dorośli – 11,50 funtów) jest ważny przez rok. W cenie biletu jest zwiedzanie podziemnego muzeum. Aktualne godziny zwiedzania warto sprawdzać na stronie internetowej. Przy wejściu są bezpłatne ulotki zawierające mapę katedry w języku polskim.

Spacer murami obronnymi.

Mury obronne

Mury obronne

To trasa spacerowa licząca około 13 km, z przerwami na bramy wjazdowe, w niektórych miejscach ustawiono ławki. Mury pochodzą z XIII wieku i są dobrze zachowane, bram jest 6. Pozostałości po murach zbudowanych wcześniej przez Rzymian są niewielkie. My nie przeszliśmy całych 13 km bo zniosło nas do York Minster.

Spacer ulicami starego miasta.

Szachy czarodziejów

Szachy czarodziejów

Bez wątpienia jedna z najbardziej obleganych i fotografowanych uliczek w Yorku to Shambles czyli ulica Rzeźnicka. Ale uliczek do spacerowania jest więcej. Są wypełnione małymi sklepikami z malowniczymi wystawami, kafejkami. Liczne są sklepy wypełnione gadżetami z filmu „Harry Potter”. Można z nich wyjść w szatach czarodzieja lub ucznia Hogwartu z różdżką w dłoni i sową (sztuczną). Uliczki są szalenie malownicze i przyciągają dużo turystów z całego świata.

Przyjemną trasą spacerową jest również bulwar wzdłuż rzeki Ouse.

Zmęczonym zwiedzaniem polecamy ogrody muzealne (Museum Gardens) położone przy Yorkshire Museum. Dużo zadbanej trawy, na której można się rozłożyć i spokojnie poleżeć.

Atrakcji jest dużo, trudno wymienić wszystkie, ale nadmienimy jeszcze o wycieczkach zorganizowanych (rejsy po rzece, historia tworzenia czekolady, spotkania z duchami).

W niektórych przewodnikach widzieliśmy stwierdzenie: jedno z najpiękniejszych miast Anglii. Podpisujemy się pod tym obiema rękami.

Jedzenie

Obiady jedliśmy najczęściej w pubach. Mieliśmy szczęście do wyszukiwania takich z klimatycznym wnętrzem i bardzo dobrym jedzeniem. Porządne drugie danie kosztowało średnio 11-13 funtów, a kawa americano najczęściej 2,5 funta. W czasie naszego trzydniowego pobytu York był gospodarzem Festiwalu Jedzenia i Picia. Na stoiskach kupowaliśmy lokalne potrawy np. pie czyli ciasto w kształcie naszych babeczek z przykrywką :). Nadzienie do wyboru – różne mięsa, warzywa, pieczarki, na słodko. Ceny zależnie od rozmiaru.

Ponieważ ciągle słyszałam, że w Anglii i Szkocji warto spróbować lokalnych piw (nawet w pubie może być takie, którego nigdzie indziej nie ma) to przyzwyczaiłam się codziennie je pić. Ha, ha, a uważałam do tej pory, że piwa to ja nie lubię.

Please follow and like us:

Radość

Radość

Radość - tu króluje starodrzew

Radość – tu króluje starodrzew

Jeszcze kilka miesięcy temu Radość kojarzyła nam się z drogą biegnącą wzdłuż linii kolejowej i pośród lasów.  Los postanowił przekonać nas, że jest inaczej. Sprawił, że na pół roku staliśmy się mieszkańcami tej dzielnicy.

Zauroczył nas starodrzew, cisza, a jednocześnie bliskość centrum Warszawy.

 

 

 

 

 

Radość - przepiękna brama letniska

Przepiękna brama letniska

Radość? Początki były ciężkie

Myliły nam się uliczki. Do domu i z niego jechaliśmy z użyciem… nawigacji. Po niedługim czasie skojarzyliśmy, że najczęściej uliczki otaczają prostokąty składające się z kilku posesji.

Przeprowadziliśmy się w marcu.  Dane nam było obserwować wiosnę i eksplozję zieleni. Przyroda tutaj wspaniale integruje się z domostwami. Z okna widać harcujące, nieufne wiewiórki. Rano słychać synogarlice. W ciągu dnia odwiedza okolicę dzięcioł i robi przegląd zdrowotny drzewom.

Radość to nie tylko drzewostan. To również jej mieszkańcy. Ludzie, którzy są wrażliwi na piękno. Spacerując kwadrans można kilka razy zatrzymać się z zachwytu. Style architektoniczne mieszają się. Są tutaj domy drewniane. Są także nowoczesne, murowane. Nie napotkaliśmy żadnego “potworka”.

Radość na widok bambusa

Radość na widok bambusa

Własnym oczom nie wierzyliśmy, gdy przemierzając Radość napotkaliśmy… bambus.

Roślina rośnie sobie w stawiku z szemrzącą wodą. Coś niesamowitego!

Zachwyca to, że właściciele ogrodów  starają się, aby każdy był inny. Oczywiście sosny czy modrzewie rosną wszędzie podobne, ale to co można zmienić – gospodarze zmieniają. Widać, że sprawia im to przyjemność. Rośliny są zadbane, a dla spacerowiczów to raj dla oczu.

Spacer po tej miejscowości przypomina przechadzkę po nadmorskim uzdrowisku. Tylko, że do morza jest kilkaset kilometrów.

Radość - domy wkomponowane w las

Domy wkomponowane w las

Za to wzdłuż ulicy Patriotów znajdują się tory SKM-ki. Dojechać nią można błyskawicznie do centrum.

Ulicami Patriotów, Panny Wodnej i Mrówczą jeżdżą miejskie autobusy. Aby dostać się do Radości i odbyć przecudny spacer nie trzeba wiele czasu.

Radość jest wspaniałym punktem wypadowym nad Wisłę. Do wału jest z centrum Radości kilka kilometrów. Wzdłuż ulicy Panny Wodnej prowadzi droga tylko dla rowerów, która kończy się nad Wisłą.

Ile jest jeszcze takich wspaniałych miejsc jak Radość? Nieodkrytych, nieznanych a znajdujących się w odległości kilkunastu kilometrów od miejsca zamieszkania???

Please follow and like us:

Niedziela

Niedziela

Dlaczego niedziela jest dla nas ważna? Pracujemy głównie z domu. Zadania wykonujemy samodzielnie. Rzeczywistość jest taka, że zawsze jest coś do zrobienia, poprawienia. Nie wynika to z naszej pazerności na pieniądze. Motorem raczej jest chęć jak najlepszego zrobienia tego, co jest naszą pasją.

Powstaje błędne koło. Praca w domu. Dom w pracy. Po pewnym czasie praca cieszy coraz mniej.

Niedziela jako antidotum na znużenie

W tygodniu tęsknimy do odmiany. Rutyna powoduje, że działamy efektywnie. Potrzebny jest nam jeden dzień jak najbardziej odmienny od pozostałych.

Zaczyna się od tego, że w sobotę nie nastawiamy budzików. Otwieramy oczy wówczas gdy się wyśpimy.

Ponieważ w niedzielę nie ma pośpiechu, po przebudzeniu sięgamy po książki, które leżą obok łóżka.

Potem jest wspólne śniadanie.

Kolejnym punktem dnia jest dzwonienie do mam.

Niedziela to również wspólne robienie obiadu.

Po nim ruszamy w świat. Cały czas staramy się robić to, czego nie robimy w dni robocze. Z drugiej strony jest całkowity “szlaban” na pracę. I w tym momencie zaczyna działać przekorna natura ludzka a może trochę siła przyzwyczajenia. Zaczynają nam się pojawiać w głowach pomysły, co chcemy zrobić w naszej pracy. Umowa to umowa – w niedzielę nie wolno. W rezultacie zaczynamy wyczekiwać poniedziałku.

Niedziela – odmienna od wszystkich innych

Niedziela - wielbłąd

Niedziela – wielbłąd

Po obiedzie wyruszamy z domu. Staramy się spędzać czas w plenerze. Czasami wędrówka zaowocuje ujrzeniem egzotycznego zwierzęcia.

 

 

 

 

Niedziela - lemoniada

Niedziela – lemoniada

Inną atrakcją jest wyprawa na lody, albo odwiedzenie miejsca, o którym słyszeliśmy. Może być to kino, kawiarnia, park. Ważne, żeby było to coś czego nie robimy w dni robocze.

 

 

 

 

 

 

Dlaczego akurat niedziela?

Niedziela jest dniem, który gdy będzie wolny spowoduje najmniej problemów w kontaktach z klientami, pacjentami. Nauczyli się, że jest jeden dzień, w który jesteśmy niedostępni. Przesłane e-maile, SMS-y, telefony czekają do poniedziałku.

Większość naszych znajomych również odpoczywa w niedzielę, więc zsynchronizowanie kalendarzy nie stanowi problemu.

Gdy wolny dzień dobiega końca nie myślimy z przerażeniem o poniedziałku. Cieszymy się z tego co się wydarzyło i czekamy na początek nowego tygodnia.

Please follow and like us: