Co robić w wolnym czasie? Nasze sposoby.

Co robić w wolnym czasie?

Wiele znanych nam osób, które są wieku 70+, 80+, 90+ ma sprawne umysły, ba niektórzy z nich nadal pracują zawodowo, natomiast problemy mają ze swoim ciałem. Obserwowanie i uważne słuchanie ich jest bardzo kształcące. Zaczęliśmy się zastanawiać czy i co możemy zrobić, aby zmniejszyć w przyszłości prawdopodobieństwo problemów które oni mają. Wszak Życie rozpoczyna się po pięćdziesiątce i planów mamy coraz więcej. Jak im podołać? Jak utrzymać się w formie? Co robić w wolnym czasie, aby było miło i pożytecznie?

Recepta na zdrowie

To co się ćwiczy, utrzymywane jest w sprawności. Z organizmem człowieka jest podobnie jak z hm… rowerem. Jeśli na nim jeździmy regularnie, działa bez zarzutu. Zostawienie go na kilka miesięcy w bezruchu powoduje, że przy pierwszych jazdach ciężko chodzi i niemiłosiernie skrzypi. Nasze sposoby na spędzanie wolnego czasu związane są więc głównie z regularną aktywnością ruchową.

Cichy sojusznik

Nie przez przypadek podkreśliłem słowo regularną. Czy zawsze nam się chciało ruszyć z domu gdy zaczynaliśmy aktywizację ruchową? Absolutnie nie! Odkryliśmy, że gdy stworzymy jak najwięcej warunków, które będą nas popychały w kierunku aktywności fizycznej to ruszanie się stanie się nawykiem. Do nawyku organizm przyzwyczaja się, nie protestuje przeciwko niemu a niekiedy się go domaga.

Co wdrożyliśmy? Kasia umawia się z koleżanką na chodzenie co drugi dzień. To nic, że koleżanka mieszka… prawie 30 km od nas. O ustalonej godzinie dzwonią do siebie, wkładają słuchawki do uszu i chodzą, każda po swoim terenie. To mobilizuje. Autorką pomysłu chodzenia z telefonami jest Basia.

Znacznie ułatwia nam ćwiczenia wykonywanie ich o ustalonej porze. Gdy razem z Kasią wyruszamy z domu robimy to niemal zaraz po wstaniu. Niemal – bo w ramach przygotowania wypijamy szklankę wody, zjadamy np. jedno jabłko. Jeśli ruszamy się rano, mamy więcej energii przez cały dzień.  Z kolei ćwiczenia zalecone przez rehabilitantów wykonuję wieczorem. Usuwają one bóle i sztywności, które pojawią się przez cały dzień.

Co jest dla nas dostępne?

Kije!

Co robić w wolnym czasie?

Co robić w wolnym czasie?

Kasia z kijkami do Nordic Walking chodziła już jakiś czas. Jak “odkryłem” je kilka dni temu. Nie sądziłem, że tak pomagają w chodzeniu! Muszę tylko pilnować dwóch reguł:

  • stojąc prosto muszę mieć kijek ustawiony na takiej wysokości, abym trzymając go w dłoni miał ręce zgięte w łokciu pod kątem prostym,
  • chodząc muszę kijek mieć nieco za sobą, abym mógł nim odpychać się.

Dzięki takim prostym zasadom do chodzenia wykorzystuję nie tylko nogi, ale mięśnie rąk! Rewelacja! Po wejściu w rytm czuję jak intensywniej przesuwam się do przodu dzięki odepchnięcia kijkami.

Siłownia plenerowa

Co robić w wolnym czasie

Co robić w wolnym czasie?

Chodzenie z kijkami powoduje wyćwiczenie wybranych partii mięśni. Chodzimy więc z nimi do siłowni plenerowej. Odległa jest od naszego miejsca zamieszkania o około 20 minut drogi. Ćwiczymy na niej kolejne 20 minut. W ten sposób w mamy godzinę dla zdrowia.

Siłownia plenerowa ma dla nas wiele zalet ponieważ:

  • pachnie świeżym powietrzem,
  • nie trzeba rezerwować w niej czasu,
  • nic nie kosztuje.

W tej, z której korzystamy jest zaledwie kilka przyrządów: narciarz, piechur, wioślarz, orbitrek, ławeczka do podnoszenia siebie siłą ramion. Ruchy wykonywane na nich wyglądają na mało forsujące. Za pierwszym razem wykonałem dwie serie po 20 powtórzeń, za wyjątkiem wyciskania, na które miałem siłę tylko na 10 powtórzeń.

Rezultat pierwszy? Po powrocie do domu, zjedzeniu śniadania i wstaniu zacząłem się zastanawiać “Dlaczego mnie tak wszystko boli???”.

Rezultat drugi? Po chodzeniu z kijkami i siłowni spaliśmy rewelacyjnie.

Rezultat trzeci? Dziś nie mogę się już doczekać kiedy pójdziemy poćwiczyć. Cieszę się i na chodzenie z kijami i na ćwiczenia.

Co robić w wolnym czasie? Chińczyk!

Co robić w wolnym czasie?

Co robić w wolnym czasie?

Zauważyliśmy, że coraz więcej spędzamy czasu przed swoimi komputerami, smartfonami. W czasach naszego dzieciństwa graliśmy w gry planszowe. Powodowało to wspólne przeżycia, emocje graczy. W naszym domu pojawił się “Chińczyk”. Gra sprawdzona i na szczęście z instrukcją obsługi. Potrzebna była aby przypomnieć sobie zasady. Graliśmy we dwójkę. Zaczęliśmy od jednego koloru na gracza. W trzeciej partii każde z nas miało dwa kolory. Rezultat pierwszy? Wspaniale spędzony wieczór. Skupienie na strategii gry, emocje przy zbijaniu pionków pozwoliły zapomnieć o codziennych wyzwaniach. Rezultat drugi? Po porannym ćwiczeniu i zrelaksowaniu grą spaliśmy jak zabici i z chęcią do działania rozpoczęliśmy kolejny dzień.

Oto nasza odpowiedź na pytanie “Co robić w wolnym czasie?”

Fizjoterapia i rehabilitacja – Stara Miłosna

Rehabilitacja i fizjoterapia

Rehabilitacja i fizjoterapia, które zostały mi przepisane przez lekarza. Dłuuuuuugo czekałem na swoją kolejkę. U doktora rehabilitanta byłem na jesieni 2018 roku. Wypisał mi skierowanie. Zarejestrowałem się i czekałem. Moja kolejka do zabiegów nadeszła w kwietniu 2019 roku. Powiedzenie „Czas leczy rany” nie sprawdziło się w moim przypadku albowiem od grudnia samopoczucie nie zmieniło się, a nawet dołożyły się trudy pakowania rzeczy do przeprowadzki. W rezultacie podczas schodzenia po schodach czasami przestawałem czuć lewą nogę, więc rehabilitacja i fizjoterapia pojawiły się w moim przypadku w idealnym czasie.

Stara Miłosna – Corpomed

Rehabilitacja - Stara Miłosna

Rehabilitacja – Stara Miłosna

Wszystkie zabiegi miałem w przychodni Corpomed. Ma ona kontrakt z NFZ i z korporacją nie ma nic wspólnego. Obiekt raczej kameralny. Po zgłoszeniu się do recepcji trzeba czekać na krzesełkach. Trwa to chwilę (próbowałem kilka razy wyjąć z torby książkę i czytać, ale więcej jak stronę nie udało mi się). Zaraz pojawiał się pracownik w koszulce firmowej i prosił o kartę z zabiegami, a potem pytał „Co Panu dolega?”.

Gdy opowiedziałem o swoich objawach trafiłem na „madejowe łoże” gdzie zostałem gruntownie przebadany. Jak mogę zginać nogi? Z jaką siłą mogę przesuwać je w lewo, a z jaką w prawo? No i potem się zaczęło…

Fizjoterapia

fizjoterapia - cennik

Fizjoterapia – cennik

Wszystkich seansów miałem dziesięć. Trwały one po około 60 minut. Na pierwszych zajęciach na sali gimnastycznej instruktor pokazał mi ćwiczenia wzmacniające mięśnie tułowia oraz niwelujące bóle pleców. Po pół godziny ćwiczeń na materacu byłem dosyć obolały co oznacza, że zostały dobrane prawidłowo i zmusiły do pracy mięśnie najsłabsze.

Na kolejnych zajęciach pod czujnym okiem instruktora wykonałem kolejne pięć ćwiczeń. W sumie poznałem ich dziesięć, a wykonywać mam na przemian, aby mi się nie nudziły.

Trzecie zajęcia to masaż klasyczny, czyli innymi słowy rozluźniający. Dobra wiadomość jest taka, że na zabiegi nie trzeba czekać tak jak ja. Można się zapisać, zapłacić i mieć prawie od ręki. Ceny nie są przerażające nawet w przypadku serii dziesięciu zabiegów.

Już zacząłem uważać, że popadłem w rutynę i wiem co mnie w Corpomedzie czeka, aż tu nadszedł dzień czwarty…

Fizjoterapia i punkty spustowe

Na początku zajęć wylądowałem na łóżku do masażu. Pomyślałem, że będzie tak fajnie jak do tej pory czyli ja będę leżał, a ktoś będzie się męczył. Okazało się, że męka była po obu stronach. Instruktor celnie trafiał palcem w miejsca, w których miałem napięte mięśnie. Zaskakujące było to, że nie dźgał mnie w całe plecy szukając bolesnego punktu, ale dotykał mnie raz i trafiał perfekcyjnie. Pierwsze odczucie było tak silne, że podskakiwałam na stole. Po chwili przygodziło ukojenie. Pod wpływem nacisku mięsień tracił swoje napięcie. Zastanawiało mnie jak wiele mam stale napiętych mięśni i tego wcale nie czuję.  Po seansie wstałem i zdziwiłem się jaki jestem elastyczny.

Fizjoterapia i maszyny

Zasadnicze znaczenie w moim przypadku miały zabiegi manualne i gimnastyka. Przepisane miałem również prądy diadynamiczne, prądy interferencyjne, laser. Nagrzewanie trwało kwadrans i można było w tym czasie czytać książkę. Prądy interferencyjne były okazją do zdrzemnięcia się. Stanowiło to fajny relaks i dawało rozluźnienie.

Fizjoterapia i co dalej

Zajęcia skończyły się. Spowodowały poprawę mojego samopoczucia. Pokazały jak mogę się czuć, gdy będę przestrzegał zaleceń instruktorów. Bez bólów i sprawny – taki jest cel. Teraz, gdy poczułem jak może być fajnie, nie chcę tego stracić. Ćwiczę regularnie co wieczór, ba czekam na porę gdy kładę się na karimacie na podłodze i robię swoje 15 minuta dla zdrowia. Wszak Życie zaczyna się po 50-tce.

 

 

 

Jak ustalaliśmy priorytety i co po latach z tego wynikło?

Priorytety

Priorytety określają to kim będziemy za 5… 10 lat. Ja popełniłem kilka błędów. Życie dopiero zaczyna się po pięćdziesiątce, ale wyjście ze ślepych uliczek zajmuje trochę czasu. Lepiej się cieszyć pełnią życia niż żyć „na pół gwizdka” i naprawiać błędy.

Moje priorytety, a zdrowie

Zaraz po zdaniu matury chciałem pójść na studia. W ciągu jednego roku skupiłem się najpierw na pracy dyplomowej w technikum, nauce do matury, przygotowaniu do egzaminów na studia. Podporządkowałem temu celowi moje życie. Zrobiłem wszystko co zaplanowałem i plan się powiódł. Żeby zaoszczędzić czas, przez prawie rok nie chodziłem do stomatologa, choć wyczuwałem, że zęby się o to proszą. Rezultat? Trzeba było wstawiać spore plomby. Dziś uzębienie mi się kruszy. Wniosek? Są rzeczy, których poświęcić dla innych celów nie warto (zdrowia dla papierka), bo nie można ich nigdy odtworzyć. Teraz już wiem, że moje priorytety powinny być takie, aby nie poświęcać czegoś, co raz zniszczone nie może zostać odtworzone, na rzecz czegoś możliwego do uzyskania w innym czasie.

Priorytety 50+

Priorytety 50+

Dobrze gdy nauka nie idzie w las. Popołudnie mogę spędzić w sposób dowolny. Akurat wylewanie potu nie jest moim ulubionym zajęciem. Skoro jednak zaordynowana została mi rehabilitacja – to chodzę na nią sumiennie. Wiem, że to co zrobię dziś – zaprocentuje za lat 5… 10.

 

Jedno źródło dochodu

W roku 2007 zakończyłem pracę na etacie. Kosztem swojego wolnego czasu pisałem książki. Postanowiłem, że pisaniem zajmę się na pełen etat. Niestety w roku 2007 zaczęła się recesja. Czytelnicy oszczędzali na zakupach książek mając coraz więcej dostępnych darmowych tutoriali w internecie. Rezultat? Spadek sprzedaży książek, a wraz z tym moich dochodów o 80%. Wniosek? Nie powinienem wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka. Moje priorytety muszą obejmować uzyskanie dochodu z kilku źródeł.

To, że teraz mam źródło dochodu nie powoduje, że poprzestaję na czerpaniu z niego korzyści. Mam świadomość, że realia ekonomiczne się zmieniają. Codziennie poświęcam pół godziny na poznawanie nowych trendów, nawiązywanie kontaktów.

Szczęście czy sukces

Zbudowanie domu na wsi i zamieszkanie w nim było naszym marzeniem, gdy zbliżyliśmy się do 40-tki. Prace związane z urządzeniem domu i ich efekty cieszyły nas tak bardzo, że co się dało wykonywaliśmy sami: malowanie ścian, wykonanie części ogrodzenia, wyrównywanie terenu, urządzanie ogrodu. Nie chcieliśmy, aby robili to obcy ludzie. Nie chcieliśmy, żeby to co nadaje ostateczny kształt posesji nosiło ślady obcej ręki. Pieniądze można zarobić w dowolny sposób w innym terminie. Natomiast nic by nam nie było w stanie dać tyle radości ile przysporzyło wykonywanie prac własnoręcznie. Wniosek? Nie zawsze wszystko musi się opłacać. Priorytetem czasami może być szczęście, a nie sukces ekonomiczny. Gdybyśmy byli nieszczęśliwi to żaden sukces nas by nie cieszył.

Karteczki

Na każdy dzień, poprzedniego dnia wieczorem przygotowuję karteczkę. Zapisuję na niej sześć rzeczy, które muszą zrobić. Ułożone są w kolejności od najistotniejszej do najmniej ważnej. Praktyka pokazuje, że nie zawsze zdążam wykonać wszystkie. Dlatego na przedzie są te prace, na których wykonaniu zależy mi najbardziej. Nie przechodzę do kolejnej, dopóki nie skończę aktualnej. Na pierwszym miejscu znajduje się praca. Przed południem już jest skończona. Drugie miejsce zajmuje rehabilitacja lub gimnastyka. Pozycja trzecia należy do szukania nowych źródeł dochodu. Na pozycji czwartej jest rozwijanie biznesu, z którego dochody będziemy czerpać za lat kilka. Miejsca piąte i szóste zależą od tego co aktualnie trzeba zrobić np. przygotować dokumenty dla biura rachunkowego, odkurzyć mieszkanie itp.