28800 litrów/miesiąc – oszczędzanie wody

Wstaję i rano biorę prysznic. Najpierw leci z niego zimna woda. Do tej pory czekałem aż zleci. Ile ona kosztuje? Postanowiłem zmierzyć i policzyć.

Spuszczanie zimnej wody z prysznica do wiaderka

Spuszczanie zimnej wody z prysznica do wiaderka

Do prysznica wstawiłem wiaderko i odkręciłem ciepłą wodę. Sprawdzałem dłonią czy już przestała lecieć zimna.

 

 

 

 

 

Plastikowe wiaderko wypełnione wodą w około 0,29

Plastikowe wiaderko wypełnione wodą w około 0,25

Czy dużo się uzbierało? Wiaderko ma 12 litrów. Wepełnione zostalo w około 1/4 a zatem około 3 litrów.

 

 

 

 

 

Czy oszczędzanie wody warte jest zahodu? Policzmy. Oto aktualne ceny ciepłej wody i ścieków.

Opłata za ciepłą wodę i ścieki

Opłata za ciepłą wodę i ścieki

Podgrzanie jednego litra kosztuje 0,01545 zł.

Doprowadzenie jednego litra zimnej wody i odprowadzenie jej w postaci ścieków kosztuje 0,00985 zł.

Zatem wylanie do kanalizacji 1 l wody, która przepłynie przez licznik gorącej wody to 0,0253 zł.

Przyjmując 30 dni w miesiącu jedna osoba wyleje do kanalizacji 90 litrów wody. Zapłaci za nią 2,28 zł.

Oszczędzanie wody w bloku

Suma nie jest wielka. Jeżeli jednak przyjmie się, że w bloku jest 160 lokali, w każdym średnio mieszkają 2 osoby to miesięcznie do kanalizacji poleci 320 osób *90 l/osobę= 28800 litrów wody, czyli 28,8 metra sześciennego. A te opłaty wchodzą już do części wspólnej wody, która jest podstawą do naliczania opłaty za wywóz śmieci.

A co można zrobić z wodą z wiaderka? Po przestudzeniu nadaje się świetnie do podlewania roślin lub spłukiwania toalety.

 

 

Co robić w wolnym czasie? Park Skaryszewski – Warszawa atrakcje

Warszawa ma różnorodne atrakcje. Jedną z nich jest Park Skaryszewski. Nawet jeśli temperatura wynosi 1oC, można wziąć kijki do nordic walking, objeść Jezioro Kamionkowskie. A oto co zobaczyliśmy…

Zielona trawa w Parku skaryszewskim

Zielona trawa w Parku Skaryszewskim

 

 

 

 

 

 

 

Jezioro_Kamionkowskie

Jezioro Kamionkowskie jeszcze skute lodem

 

 

 

 

 

 

 

Powalone drzewo

 

 

 

 

 

 

 

1 stopień i deszcz nie przeszkodziły nam w spacerze

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pola Elizejskie czy Park Skaryszewski?

Ulica Elmila Wedla

COVID19, czyli nastawienie decyduje o wszystkim

U mnie nastawienie decyduje o wszystkim!

U mnie nastawienie decyduje o wszystkim!

Zdobywanie wiedzy nie zdało się na wiele, gdy przyszła chwila zmęczenia i dopadł mnie COVID19. Ale może zacznę od początku… 

Od marca 2020 przestrzegaliśmy z Kasią zasad profilaktyki: 

  • wysypianie się, 
  • zróżnicowana dieta, 
  • suplementacja, 
  • spacery po świeżym powietrzu, 
  • wietrzenie mieszkania, 
  • unikanie dużych skupisk ludzkich, 
  • mycie rąk zaraz po wejściu do domu. 

Trwaliśmy dzielnie. Żadna poważna infekcja nam się nie przytrafiła 

Siła SMS-a 

Mamy w rodzinie parę, która równie jak my, a może jeszcze bardziej przestrzega zasad higieny. Też nie chorowali. Uważaliśmy, że jeśli komuś w rodzinie przydarzy się COVID19 to oni będą ostatni. Aż to pewnej środy Kasia pisze do mnie SMS-a „Ewa i Heniek mają COVID”. Ciśnieni mi wzrosło. Było około 2-giej po południu. Z wspomnianą parą widzieliśmy się jakieś pół roku wcześniej. 

Wróciłem do domu. Kasia już znała więcej szczegółów. COVID był potwierdzony testem. Objawy mieli nieciekawe: ból gardła, gorączka, ogólne „rozbicie”. 

Generalnie uznałem, że pora zmierzyć się z niebezpieczeństwem. Miałem już dosyć życia w obawie przed chorobą. Zachorowanie oznaczało zdobycie przeciwciał. 

O godzinie 22 i ja poczułem dreszcze, katar, ból w gardle… 

Nastawienie decyduje o wszystkim 

Okazało się, że i o odporności też. Walczyliśmy prawie 10 dni. Gorączka około 38 stopni, straszne osłabienie. Gdy jednego dnia wydawało się, że jest lepiej to kolejny rozwiewał nadzieje i przynosił pogorszenie samopoczucia. Taki „Dzień świstaka”.  

Wtedy to przypomniała mi się książka Viktora Frankla „Człowiek w poszukiwaniu sensu”. Gdy pracował przez kilka miesięcy jako pielęgniarz w baraku chorych na tyfus nie zachorował mimo wycieńczenia. Dlaczego? Myślami był już w czasach poobozowych. Marzył o wydaniu książki, a każdą wolną chwilę przeznaczał na robienie notatek na skrawkach papieru. Duszą był tam, gdzie nie mógł się zarazić. Nie dopuszczał do siebie myśli o chorobie. Miał nastawienie, które chroniło go przed destrukcyjnym działaniem obozu jak sztormiak przed deszczem. 

Nasz COVID19 

Chorobę przeszliśmy lekko, bo w warunkach domowych. Żadnych pamiątek po niej też nie mamy. Nie sądzę, że akurat dostałem jakąś dawkę wirusa, gdy czytałem SMS-a o chorobie w rodzinie.  Raczej on skłonił mnie do rezygnacji. Nastawienie było silniejsze niż: wyspanie, zdrowa dieta. Taka nauczka na przyszłość. A lektura? Cóż, wiedza przestaje chronić, gdy nie jest jeszcze nawykiem. Przychodzi chwila zmęczenia i… czego Wam nie życzę