Jak ustalaliśmy priorytety i co po latach z tego wynikło?

Priorytety

Priorytety określają to kim będziemy za 5… 10 lat. Ja popełniłem kilka błędów. Życie dopiero zaczyna się po pięćdziesiątce, ale wyjście ze ślepych uliczek zajmuje trochę czasu. Lepiej się cieszyć pełnią życia niż żyć „na pół gwizdka” i naprawiać błędy.

Moje priorytety, a zdrowie

Zaraz po zdaniu matury chciałem pójść na studia. W ciągu jednego roku skupiłem się najpierw na pracy dyplomowej w technikum, nauce do matury, przygotowaniu do egzaminów na studia. Podporządkowałem temu celowi moje życie. Zrobiłem wszystko co zaplanowałem i plan się powiódł. Żeby zaoszczędzić czas, przez prawie rok nie chodziłem do stomatologa, choć wyczuwałem, że zęby się o to proszą. Rezultat? Trzeba było wstawiać spore plomby. Dziś uzębienie mi się kruszy. Wniosek? Są rzeczy, których poświęcić dla innych celów nie warto (zdrowia dla papierka), bo nie można ich nigdy odtworzyć. Teraz już wiem, że moje priorytety powinny być takie, aby nie poświęcać czegoś, co raz zniszczone nie może zostać odtworzone, na rzecz czegoś możliwego do uzyskania w innym czasie.

Priorytety 50+

Priorytety 50+

Dobrze gdy nauka nie idzie w las. Popołudnie mogę spędzić w sposób dowolny. Akurat wylewanie potu nie jest moim ulubionym zajęciem. Skoro jednak zaordynowana została mi rehabilitacja – to chodzę na nią sumiennie. Wiem, że to co zrobię dziś – zaprocentuje za lat 5… 10.

 

Jedno źródło dochodu

W roku 2007 zakończyłem pracę na etacie. Kosztem swojego wolnego czasu pisałem książki. Postanowiłem, że pisaniem zajmę się na pełen etat. Niestety w roku 2007 zaczęła się recesja. Czytelnicy oszczędzali na zakupach książek mając coraz więcej dostępnych darmowych tutoriali w internecie. Rezultat? Spadek sprzedaży książek, a wraz z tym moich dochodów o 80%. Wniosek? Nie powinienem wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka. Moje priorytety muszą obejmować uzyskanie dochodu z kilku źródeł.

To, że teraz mam źródło dochodu nie powoduje, że poprzestaję na czerpaniu z niego korzyści. Mam świadomość, że realia ekonomiczne się zmieniają. Codziennie poświęcam pół godziny na poznawanie nowych trendów, nawiązywanie kontaktów.

Szczęście czy sukces

Zbudowanie domu na wsi i zamieszkanie w nim było naszym marzeniem, gdy zbliżyliśmy się do 40-tki. Prace związane z urządzeniem domu i ich efekty cieszyły nas tak bardzo, że co się dało wykonywaliśmy sami: malowanie ścian, wykonanie części ogrodzenia, wyrównywanie terenu, urządzanie ogrodu. Nie chcieliśmy, aby robili to obcy ludzie. Nie chcieliśmy, żeby to co nadaje ostateczny kształt posesji nosiło ślady obcej ręki. Pieniądze można zarobić w dowolny sposób w innym terminie. Natomiast nic by nam nie było w stanie dać tyle radości ile przysporzyło wykonywanie prac własnoręcznie. Wniosek? Nie zawsze wszystko musi się opłacać. Priorytetem czasami może być szczęście, a nie sukces ekonomiczny. Gdybyśmy byli nieszczęśliwi to żaden sukces nas by nie cieszył.

Karteczki

Na każdy dzień, poprzedniego dnia wieczorem przygotowuję karteczkę. Zapisuję na niej sześć rzeczy, które muszą zrobić. Ułożone są w kolejności od najistotniejszej do najmniej ważnej. Praktyka pokazuje, że nie zawsze zdążam wykonać wszystkie. Dlatego na przedzie są te prace, na których wykonaniu zależy mi najbardziej. Nie przechodzę do kolejnej, dopóki nie skończę aktualnej. Na pierwszym miejscu znajduje się praca. Przed południem już jest skończona. Drugie miejsce zajmuje rehabilitacja lub gimnastyka. Pozycja trzecia należy do szukania nowych źródeł dochodu. Na pozycji czwartej jest rozwijanie biznesu, z którego dochody będziemy czerpać za lat kilka. Miejsca piąte i szóste zależą od tego co aktualnie trzeba zrobić np. przygotować dokumenty dla biura rachunkowego, odkurzyć mieszkanie itp.

 

Please follow and like us:

Koktajle dla zdrowia i lepszego samopoczucia

Koktajle czy soki własnoręcznie robione – co wybrać?

Koktajle - produkty

Koktajle – produkty

Kiedyś mieliśmy sokowirówkę. Wrzucało się do niej kawałki owoców i/lub warzyw, z jednej strony wypływał sok z drugiej strony zbierała się mocno rozdrobniona masa owocowa lub warzywna. Sok oczywiście piliśmy natomiast na wykorzystanie miazgi z pojemnika nie zawsze mieliśmy pomysł więc często była wyrzucana. Z upływem lat i wzrostem świadomości zapadła decyzja – nie wyrzucamy jedzenia. I pojawił się w domu blender a na stole zagościły koktajle, w których jest wszystko co włożymy i wlejemy do urządzenia.

Koktajle czy popularna obecnie nazwa smoothie to szerokie pole do eksperymentowania. Na początek można oczywiście skorzystać z gotowych przepisów, których pełno w prasie i internecie. Ale fajniejsze jest sprawdzanie własnych pomysłów. Ja najczęściej zaglądam do lodówki, potem robię przegląd szafek, kilka minut na mycie, krojenie i koktajl gotowy. Nie mogę napisać, że zawsze pyszny bo kilka razy wyszły dziwne mikstury, ale najczęściej bardzo dobry :D. Poniżej przepisy na dwa sprawdzone koktajle.

Koktajle zielone – składniki:

Koktajle zielone - składniki

Koktajle zielone – składniki

  • seler naciowy
  • kiwi
  • banan
  • sezam

 

 

 

 

 

 

Koktajle zielone

Koktajle zielone

Selera naciowego, kiwi i banana pokroić na mniejsze kawałki, dosypać ziarna sezamu, dolać wodę i zblendować. Celowo pomijam ilość poszczególnych składników bo to zależy od upodobań. Jeżeli ktoś woli wytrawniejsze smaki doda więcej selera, jeżeli koktajl ma być słodszy to więcej banana i kiwi. Wody dolewamy tyle aby nadawała odpowiednią dla nas konsystencję – bardziej gęstą lub płynną.

 

 

 

 

Koktajle czerwone – składniki:

Koktajle czerwone - składniki

Koktajle czerwone – składniki

  • surowy czerwony burak
  • jabłko
  • śliwki suszone
  • czarnuszka

 

 

 

 

 

 

Koktajle czerwone

Koktajle czerwone

Surowy burak po obraniu pokroić na mniejsze kawałki. Jabłko najlepiej ze skórą również pokroić, dorzucić kilka śliwek suszonych bez pestek, dosypać czarnuszki, jeszcze woda i można blendować.

Koktajle najlepiej wypić bezpośrednio po przygotowaniu.

 

 

Korzyści zdrowotne

Selery naciowe to kilkadziesiąt służących dobrze naszemu zdrowiu substancji. Dzięki temu zwiększają przemianę materii, usuwają z nas toksyny (rzadziej nas boli głowa, stawy i inne części ciała), pomagają w odchudzaniu i utrzymaniu prawidłowej masy ciała, zmniejszają obrzęki, wpływają na ładny wygląd skóry i włosów. Ponieważ zwalczają wolne rodniki zmniejszają ryzyko zachorowania na różne choroby.

W ziarnach sezamu jest mnóstwo wapnia. Szklanka mleka to około 120 mg wapnia, a 100 g sezamu to 1200 mg. Oj warto dosypywać je do różnych potraw.

Kolejnym super składnikiem są surowe buraki. Skarbnica witamin i minerałów. I to co bardzo ważne – surowe mają niski indeks glikemiczny w przeciwieństwie do gotowanych. Po jedzeniu gotowanych buraków w naszej krwi pojawia się bardzo dużo cukru, potem dużo insuliny i dzieje się wiele niezdrowych dla nas reakcji, których skutki zobaczymy po jakimś czasie. A po surowych burakach nie pojawia się dużo cukru. To samo warzywo a duża różnica dla naszego zdrowia.

Koktajle w naszym domu zagościły na stałe i chętnie nimi częstujemy oraz polecamy.

Please follow and like us:

Pierogarnia

Pierogarnia

Pierogarnia - Aniołowo

Pierogarnia – Aniołowo

W wieku kilku lat zasmakowałem w pierogach i od tamtego czasu jeśli jestem w lokalu a w menu są pierogi – najczęściej zamawiam. Od wielu lat często jestem w okolicach Pl. Szembeka i jakaż była moja radość, gdy nad jednym z punktów ujrzałem napis “Pierogarnia u Aniołów.” Pewnego dnia zdarzyło się, że pora obiadowa zastała mnie na mieście, więc  zajrzałem do pierogarni.

Pierwsze wrażenie

Pierogarnia - styl wnętrza

Pierogarnia – styl wnętrza

Wszedłem po schodkach i otworzyłem drzwi. Zobaczyłem czyste, schludne wnętrze, które ktoś urządził z pasją, włożył serce w przyozdobienie. Zadbał o to, aby było niepowtarzalnie, odręcznie i  domowo.

Lokal jest malutki. Tuż obok sali jadalnej znajduje się kuchnia. Docierają z niej delikatne zapachy, które stanowią zapowiedź tego co za chwilę może pojawić na talerzu.

Na parapetach leżały książki beletrystyczne. Czekając na zamówienie mogłem na chwilę oderwać się od rzeczywistości, zatopić w lekturze, wciągającej lekturze, bo dobór tytułów świadczył, że ktoś miał dobry gust. Dużo naczytać się nie dało. Nawet gdy wszystkie stoliki były zajęte nie czekałem na swoje danie dłużej niż dziesięć minut.

Drugie wrażenie

Pierogarnia - pierogi

Pierogarnia – pierogi

Dla smakosza najgorsze by było to, że przychodzi do lokalu z myślą o konkretnej potrawie i okazuje się, że wprowadzono zmianę w menu. Tego “Pierogarnia u Aniołów” nie zrobiła mi nigdy.

Mało tego, dania są powtarzalne. Jeśli zamawiam pierogi (a jest ich rodzajów kilka), to wiem, że dostanę smakujące, pachnące i podane tak samo jak kilka lat temu. Z potrawy bucha para, gdyż dopiero co opuściła wrzątek. Pierogi podawane są na ciężkim białym talerzu ze skromnymi ozdobami. Na środku stoi mały kieliszek z zeszkloną cebulą lub skwarkami. Na zasadzie “Gość wie najlepiej” może sobie sam okrasić według swojego smaku i gustu.

Pierogarnia kiedyś serwowała tylko pierogi, zaś obecnie w ofercie są zupy i dania mięsne. Aniołowo dba o komunikację z klientami, a o nowościach, godzinach otwarcia można przeczytać na Facebooku.

Podsumowanie

No i stało się. Wspomnienia odżyły i już nie mogę się doczekać kiedy znów zawitam do pierogarni. Wspaniale, że ktoś miał pomysł na stworzenie i utrzymanie miejsca o niepowtarzalnym, przytulnym charakterze. Lokal aby przyciągał ludzi musi być przebogaty albo atrakcjami, albo sercem załogi. U Aniołów postawiono na to drugie. Czy wam się też spodoba? Najlepiej sprawdźcie sami…

Please follow and like us: