25 miniemerytur – Jakub B. Bączek

25 miniemerytur

"<yoastmark

“25 miniemerytur” to tytuł książki, którą napisał Jakub B. Bączek. Dla mnie hasło było nieco mylące bowiem spodziewałem się znaleźć w niej 25 sposobów na uzyskanie dochodu pełniącego rolę emerytury. Na szczęście autor potraktował temat szerzej i chwała Mu za to.

Tytułowe mini emerytury to wyjazdy na urlopy do różnych krajów. W roku autor odbywa ich właśnie 25.

Zalety 25 miniemerytur

"<yoastmark

Autor lansuje pogląd, że okresy intensywnej pracy trzeba rozdzielać kilkudniowymi wypoczynkami z oderwaniem od otoczenia, w którym się pracuje. Dzięki temu możliwe jest odzyskanie dystansu do zagadnień z którymi styka się w pracy a po urlopach wraca  z chęcią do działania.

Człowiek wypoczęty potrafi znaleźć i zastosować dźwignie zwiększające efektywność. Osoba zmęczona działa jak żuk. Toczy przed sobą kulkę a gdy ta jest już tak duża, że owad nie ma siły – staje i porzuca ją. Z zażenowaniem muszę przyznać, że nie raz tak mi się zdarzyło. Zatem pomyślałem – książka jest dla mnie i czytałem dalej chłonąc każde słowo.

3 w 1

25 miniemerytur to książka podróżnicza. Na jej kartach autor zabiera nas ze sobą w najróżniejsze zakątki świata i dzieli się wrażeniami.

25 miniemerytur jest poradnikiem. Jakub B. Bączek pokazuje czego jego uczą podróże. Zwiedzanie np. Singapuru jest okazją do refleksji, że wszystko zanim zostało zbudowane przez człowieka powstało w umyśle. Ktoś wyobraził sobie ogromny odrzutowiec, którym autor doleciał do Azji. Ktoś inny wyobraził sobie wspaniałe budowle. Dopiero potem przyszła pora na projekt i jego realizację. Zatem nauka – nie lękajcie się marzyć, wyobrażać sobie rzeczy, których jeszcze nikt inny nie stworzył.

Z każdego rozdziału płynie nauka. Nie jest to w żadnym razie wykład, ale gawęda autora. Błyskotliwe skojarzenia i spostrzeżenia umysłu wypoczętego na mini emeryturach. Czyta się doskonale!

Jeśli ktoś lubi ćwiczenia i oczekuje, że autor powie mu co ma robić – też będzie zadowolony, Na końcu rozdziałów znajdują się Wyzwania Jakuba i warto poświęcić czas na popracowanie nad nimi. Samo przeczytanie jakiegoś tekstu, choćby nas nie wiadomo jak zachwycił, nie spowoduje zmiany nawyków ani w myśleniu ani w mówieniu.

Śledzie z grzybami

Prosty przepis na pyszne śledzie

Za oknem pada na zmianę deszcz i śnieg, mnóstwo ludzi kaszle i kicha, my niestety też zaczynamy, pora zatem wybrać się na prozdrowotne zakupy. Aptekę warto ominąć i najpierw wejść do warzywniaka a potem do sklepu z rybami.

Dlaczego akurat śledzie?

Śledzie - gotowa potrawa

Śledzie – gotowa potrawa

Śledzie są zdecydowanie skarbnicą związków służących naszemu zdrowiu. Zaczniemy może od dobrze przyswajalnego białka czyli od składnika budującego nasze komórki. Do tego duża zawartość dobrych tłuszczów pod postacią kwasów omega 3. Działają przeciwzapalnie, poprawiają pracę mózgu, zapamiętywanie, polepszają koncentrację i zmniejszają ryzyko zespołów otępiennych. Poprawiają nastrój i niezależnie od wieku działanie naszego układu nerwowego. Są potrzebne również dla naszego serca i naczyń, obniżają stężenie cholesterolu a tym samym redukują zagrożenie miażdżycą. Korzystnie wpływają na ciśnienie tętnicze.

Ale to jeszcze nie wszystko. Śledzie to również źródło witamin: D (zwiększenie odporności, wchłanianie wapnia), A (lepszy wzrok, ładniejsza skóra, włosy i paznokcie) i  grupy B (lepsza przemiana materii, łatwiejsze odchudzanie i utrzymanie masy ciała, rzadsze nerwobóle i niedokrwistość). Na koniec hymnu pochwalnego o śledziu dodamy jeszcze informację, że soli mineralnych zawiera również dużo. Chcąc zastąpić śledzie zakupami w aptece wyszlibyśmy z pokaźną torbą różnych preparatów.

Potrzebne składniki

Śledzie - składniki

Śledzie – składniki

  • 2 garście suszonych grzybów
  • 2 średniej wielkości cebule
  • olej rzepakowy
  • duży przecier pomidorowy
  • 5 płatów śledziowych (ja używam matiasów)

Śledzie z grzybami – krok po kroku

Śledzie - gotowanie grzybów

Śledzie – gotowanie grzybów

Gotujemy suszone grzyby, a gdy już są miękkie kroimy je w cienkie paseczki. Czy grzyby są zdrowe? Tak pod warunkiem, że na pewno są jadalne. Zawierają białko czyli budulec naszego organizmu, chitynę czyli błonnik czyszczący przewód pokarmowy, witaminy z grupy B oraz witaminę D. A dodatek selenu poprawia naszą odporność. Ze względu na chitynę, która się nie rozkłada w naszym przewodzie pokarmowym są ciężkostrawne dlatego dobrze jest je gotować i rozdrabniać.

Śledzie moczymy krócej lub dłużej w zależności od tego jakie kupiliśmy. Matiasy nie wymagają długiego moczenia, wystarczy 15 – 30 minut.

Śledzie - szklenie cebuli

Szklenie cebuli

Cebule drobno kroimy. To warzywo znane w leczeniu wielu przypadłości ze względu na bogactwo witamin, soli mineralnych. Dzisiaj położymy nacisk na jej działanie przeciwbakteryjne czyli umiejętności takie same jak mają antybiotyki.

 

 

 

 

 

Śledzie - masa do przekładania

Masa do przekładania

Posiekane cebule należy zeszklić na dużej ilości oleju, dodać przecier pomidorowy i pokrojone grzyby. Wymieszać wszystko starannie i chwilę poddusić.

 

 

 

 

 

Śledzie - układanie warstw

Układanie warstw

Po ostudzeniu pora na finał. Układamy warstwami pokrojone śledzie i masę grzybowo-pomidorową . Odstawiamy do lodówki na 24 godziny a potem smacznego i na zdrowie.

Kredyty – jak z nimi walczymy?

Kredyty

Kredyty są dobre, gdy pozwalają coś osiągnąć szybciej. Zamiast odkładać trzydzieści lat na dom na wsi mogliśmy go mieć niemal zaraz.

Czy to robi różnicę to, żeby cieszyć się urządzaniem własnego miejsca na ziemi, ogrodem, spacerami z psem w wieku lat czterdziestu, a nie siedemdziesięciu? Naszym  zdaniem robi!

Czy warto zapłacić koszty przyznania, odsetki? Warto! Kupuje się za to rzecz bezcenną – czas. Lata życia, które się spędza w sposób wymarzony.

Słodkie kredyty

Kredyty są jak słodycze – przyjemnie się je bierze. Gorzej jest gdy się przedawkuje. Robi się mdło, jeśli dochody spadają, a odsetki pozostają lub co gorsza rosną. Wtedy śpi się jak niemowlę. My co chwilę się budziliśmy. Mieliśmy świadomość, że jeśli komuś z nas coś się stanie, zabraknie dochodów jednej osoby – możemy wylądować na ulicy. Stąd pomyśleliśmy o ograniczeniu naszej ukochanej jazdy konnej. Dlaczego? Bo to sport urazowy.

Tło

Czasami w nasze życie ingeruje Opatrzność. Kilka lat temu wpadła w nasze ręce książka Harva Ekera “Bogaty albo biedny”. Wspaniała pozycja pokazująca prawdziwą rolę pieniędzy w życiu człowieka. Coś zaczęło nam świtać w głowach, ale do czynów i skutecznego działania było daleko.

Opatrzność uznała, że trzeba nami silniej potrząsnąć. Impuls drugi to szkolenie MMI (Millionaire Mind Intensive). Treści są podobne jak w książce. Różnica jest jedna. Prowadzi je człowiek, który sam przeszedł drogę od pracy do wolności finansowej.  Na szkoleniu dowiedzieliśmy się między innymi, że jesteśmy finansowymi unikaczami, skąd się biorą nasze obciążenia i jak można sobie z problemami poradzić.

Balast

Na szczęście MMI nie jest wykładem, a szkoleniem, gdzie pracuje się nad sobą. Gdy samemu doszedłem do wniosku, że unikam tematu pieniędzy uznałem to za super odkrycie. Gdyby powiedział mi to ktoś – w życiu bym się nie zgodził.

Skąd ten balast? Z dzieciństwa. Moi rodzice kłócili się o pieniądze. Chcieli się z tego powodu rozwodzić. Dla siedmiolatka świat się wówczas zawalił. Zapamiętałem to bardzo dobrze. Do tej pory pamiętam lęk, uczucie ścisku w gardle. W podświadomości pozostało skojarzenie – pieniądze – unikać, pozbywać się bo będzie nieprzyjemnie.

Zwrot

Gdy uczestniliśmy w MMI wiele razy przez nasze głowy przemknęła myśl – ten facet mówi o nas. Zwrot nastąpił w październiku 2017 roku. Potem jeszcze przeczytaliśmy książkę “Zapal się” Douglasa Scotta Nelsona. To on prowadził “nasze” MMI.

Sprawdzone sposoby

słoiki

słoiki

Wprowadziliśmy system słoików. Przychody dzielimy i wkładamy ustaloną część do słoika przeznaczonego na: wydatki konieczne, edukację, zabawę itp. Tak! W systemie słoików jest też miejsce na zabawę!!!!

Wydawało nam się po rozdysponowaniu środków, że nie mamy pieniędzy. W rzeczywistości mamy, tylko nie na przepuszczenie, ale załatwienie codziennych potrzeb. Gdy po prawie roku odkładania musiałem pójść na operację okazało się, że na rachunku (raz w miesiącu pieniądze ze słoika wpłacaliśmy do banku) “poduszka finansowa” jest suma pozwalająca na to, że mogę nie pracować miesiąc, przyjść do siebie, a na opłaty wystarczy. To nas umocniło w przekonaniu, że zaczynamy panować nad  tym co się dzieje.