E-recepta według Kasi i Witka

Nowości w naszym życiu

IKP

IKP

Żeby było bardziej światowo powinnam w tytule napisać „E-recepta by Kasia and Witek”, ale będzie po polsku. Z racji naszych zawodów (lekarz i elektronik) od kilku miesięcy z ciekawością przyglądamy się cyfryzacji medycyny. E-zwolnienie, e-recepta, e-doktor itp. Nie wiedzieliśmy bać się, że system ochrony zdrowia się zawali z hukiem, czy cieszyć się, że będzie wygodniej i szybciej. Słuchanie wiadomości w mediach nic konkretnego nie dawało, więc postanowiliśmy, że sami sprawdzimy co to ta e-recepta.

Internetowe Konto Pacjenta i e-recepta

Na pierwszy ogień poszły e-recepty, po tym jak koleżanka w grudniu z pełnym przekonaniem oznajmiła „To nie działa”. Na poparcie swoich słów przytoczyła historię: Kuzyn potrzebował leki, które przyjmuje codziennie, zadzwonił do swojej przychodni i doktor wypisał e-recepty. A potem kazali mu przyjść po wydruk kodów. I chciał nie chciał, musiał się pofatygować do tej przychodni osobiście.

No to sprawdziliśmy temat czy rzeczywiście musiał. I okazało się to absolutną nieprawdą bo gdyby uruchomił swoje Internetowe Konto Pacjenta i wyraził zgodę na dostawanie sms, to natychmiast po wystawieniu e-recepty przez doktora dostałby na telefon informację:

e-recepta - kod

e-recepta – kod

Z tym kodem od razu idzie się do apteki i chodzenie do przychodni jest niepotrzebne.

 

 

 

 

 

 

Sprawdziliśmy z Witkiem jak się uruchamia IKP, opisaliśmy to na stronie doktorwsieci.pl w zakładce Czytelnia – zapraszamy do czytania, mamy nadzieję, że komuś ułatwimy korzystanie z e-recept.

Bunkry! Czyli co znajdziecie w lesie Kumiecie.

Kumiecie Wielkie Cmentarz

Kumiecie Wielkie Cmentarz

Wieś Kumiecie została włączona do Gołdapi. O jej istnieniu przypominają tablice, zaniedbany cmentarz i bunkry.

 

 

 

 

 

 

Kumiecie Wielkie - zachowany bunkier

Kumiecie Wielkie – zachowany bunkier

W czasach II Wojny Światowej rola jej była znacznie większa, o czym świadczą rozliczne… bunkry.

Co jest pod sanatorium?

Wnętrze bunkra

Bunkry są… posprzątane

Budynek A sanatorium „Wital” posadowiony jest na fundamentach bunkrów. Świadczą o tym grubsze ściany w okolicach basenu, i kawiarni. Dobrze zachowane bunkry można zobaczyć po wyjściu z terenu sanatorium w kierunku ulicy Wczasowej.

Linia kolejowa

Las Kumiecie - zabudowania przy byłej linii kolejowej

Las Kumiecie – zabudowania przy byłej linii kolejowej

Tu, gdzie obecnie znajduje się ulica Wczasowa była niegdyś linia kolejowa. Idąc nią można zobaczyć rozliczne pozostałości dawnych budowli. Mieściło się tutaj Dowództwo Wojsk Lotniczych – Luftwaffe. Miejsce nosiło kryptonim „Robinson”. Pochodził on od nazwy pociągu pancernego, którym podróżował Hermann Göring.

Bez problemów można było linią kolejową dojechać do Gierłoży koło Kętrzyna.

Bunkry średnie

Bunkry noszą ślady po pociskach

Bunkry noszą ślady po pociskach

W nocy z 19. na 20. X 1944 roku zbliżała się w okolice lasu Kumiecie Armia Czerwona. Niemcy nie chcąc, aby umocnienia dostały się w ręce wroga, wysadzili je. Nie wiedzieć czemu ocalały dwa bunkry średnie. Mimo upływu czasu robią wrażenie. Mają one 12 m szerokości, 24 m długości. Grubość wykonanych ze zbrojonego betonu ścian i stropów wynosiła od 2 do 2,5 m.

 

Otwórz strzelniczy - widok od strony atakujących

Otwórz strzelniczy – widok od strony atakujących

W bunkrze znajdowały się otwory strzelnicze usytuowane tak, aby załoga miała pole manewru, zaś atakujący mogli starać się trafić tylko w niewielki otwór.

 

 

 

 

 

 

Ślady po innych budowlach pokrywa mech

Ślady po innych budowlach pokrywa mech.

Budowla ma wyjścia naziemne. Legenda głosi, że bunkry miały ukryte wejścia do tuneli, którymi można było się ewakuować z obiektu a wśród załogi było 2… 3 żołnierzy wiedzących jak otworzyć wejście. Teren kryje jeszcze sporo niespodzianek. Świadczą o tym fragmenty fundamentów, które można wypatrzeć w leśnej gęstwinie. Kto je odkryje?

Mosty w Stańczykach zwane akweduktami północy

Najwyższe mosty kolejowe w Polsce

Mosty w Stańczykach

Mosty w Stańczykach

Na północy Polski nad rzeką Błędzianką w Stańczykach, niedaleko granicy z obwodem kaliningradzkim, stoją dwa mosty. Pierwszy (północny) został zbudowany w latach 1912-1914, drugi (południowy) w latach 1923 – 1926. Są one zbudowane z żelbetonu, a zdobienia przywodzą na myśl akwedukty rzymskie.

 

 

 

 

Mosty w Stańczykach widok z parkingu

Widok z parkingu

Posiadają po pięć przęseł każdy, o równych 15 metrowych łukach. Pociągi kursowały po nich od 1927 roku, głównie osobowe i cieszyły się popularnością  wśród grzybiarzy oraz wędkarzy. Linia dochodziła do miejscowości Żytkiejmy i liczyła 35 km.

W 1945 roku armia radziecka rozebrała tory i wywiozła je jako zdobycz wojenną. Obecnie po mostach można spacerować (po wykupieniu biletu) podziwiając widoki z wysokości 36,5 metrów. Długość konstrukcji to 180 metrów.

Rzeka Błędzianka

Rzeka Błędzianka

Można zejść po drewnianych stopniach nad rzekę.

Mosty w Stańczykach – informacje praktyczne

Widok na sąsiedni most

Widok na sąsiedni most

Ścieżki spacerowe pod mostami

Ścieżki spacerowe pod mostami

Dojazd jest dobrze oznakowany. Niedaleko mostów jest parking. Byliśmy w listopadzie, liczba zwiedzających była umiarkowana, parking bezpłatny a zlokalizowane przy nim punkty gastronomiczne i z pamiątkami zamknięte. W zimie, przy dużych opadach śniegu, zejście do Błędzianki może być niewykonalne. Mosty znajdują się na terenie prywatnym, bilety normalne kosztowały 6 zł (napis informował, że opłata idzie na renowację mostów). W 2003 roku Gazeta Współczesna podała, iż mosty zostały kupione za 125 tys. zł przez osobę prywatną, natomiast muszą zostać poddane remontowi, którego koszty szacowano na 2 mln zł.