Beskidy – zacznijmy od Szczyrku
Beskidy? Hm… Co do wyjazdów w góry zdania w rodzinie są podzielone. Ja lubię bardzo, dla Witka mogłyby nie istnieć. Ale czasami daje się wyciągnąć. Tym razem powodem wyjazdu było zaproszenie na ślub naszej znajomej a ponieważ myślimy, że warto być z ludźmi w ważnych dla nich momentach życiowych to pojechaliśmy. Do przejechania było prawie 400 km. Pogoda piękna, ruch umiarkowany (wyjechaliśmy w piątek rano), podróż upłynęła całkiem miło, bo i okazja do rozmowy i do słuchania podcastów.
Ślub był w Szczyrku. Czasu było jeszcze sporo więc zaczęliśmy od obiadu w Starej Karczmie. Przyjemne miejsce z klimatem, sympatycznym personelem i smacznym jedzeniem. Wciągnęliśmy w siebie placki z gulaszem z wołowiny i owczym serem. I zapadliśmy w błogostan. Pełen relaks i stan najedzenia to piękne połączenie. Potem zamieniliśmy tamtejszą toaletę w przebieralnię i wyszliśmy gotowi na uroczystość.
Ślub odbywał się w Sanktuarium Matki Bożej Królowej Polski. Jest to jedno z najważniejszych miejsc kultu w Beskidzie Śląskim. Pięknie położone na tzw. Górce (670 m n.p.m.). Obecne murowane sanktuarium pochodzi z połowy XX wieku, ale historia tego miejsca zaczęła się w 1894 roku postawieniem, po objawieniu, drewnianej kaplicy. Obok Sanktuarium znajduje się grota ze źródełkiem.
Po uroczystości była jeszcze okazja pooglądać Beskidy w promieniach słońca. Ponieważ nocleg zarezerwowaliśmy w Wiśle, pobyt w Szczyrku ograniczył się do kilku godzin. Ale polecamy wizytę w Sanktuarium (uczta duchowa) i Starą Karczmę (uczta cielesna).
Beskidy – zobaczmy Wisłę.
Nocleg rezerwowaliśmy przez Booking.com. Wybraliśmy pensjonat ze śniadaniem Villa Miłosna. Bardzo nam się podobało – czysty, wygodny pokój z łazienką, wi-fi, telewizorem, możliwością robienia kawy i herbaty. Dodatkowy plus za bliskość do centrum. Pozwoliło nam to jeszcze wybrać się na spacer. Najpierw przejście przez most na Wiśle i obejrzenie rzeki w mniejszym wymiarze niż warszawski.
Potem Pomnik Źródeł Wisły z zadbaną zielenią dookoła.
Idąc głównym deptakiem minęliśmy zabytkowy kościół ewangelicki z 1838 roku z 45 metrową wieżą. Centrum Wisły jest bardzo zadbane i czyste.
Drugi dzień pobytu w Beskidach został przeznaczony na odpoczynek. Niespieszne śniadanie w pensjonacie, a potem pobyt w Tropicanie (Hotel Gołębiewski). Sauna, jacuzzi borowinowe, baseny z hydromasażem, grota solna i tężnia postawiły nas na nogi. Wychodzi na to, że nawet krótkie weekendowe wyjazdy, poprawiają nam stan zdrowia, dodają energii i chęci do życia.
Opuszczając Beskidy zaczęliśmy myśleć nad kolejnymi wypadami w nieznane.




